11.jpg

Winnica 6 marca 2016 roku.

Marnotrawni synowie

IV niedziela Wielkiego Postu, C; Joz 5,9-12; Ps 34,2-7; 2 Kor 5,17-21; Łk 15,18; Łk 15,1-3,11-32;


Jaki nosi tytuł przypowieść Jezusa czytana dzisiaj w Ewangelii? Przypowieść o marnotrawnym synu?

Jezus nie nadał przypowieści własnego tytułu. W wielu wydaniach Biblii rzeczywiście widnieje tytuł nadany przez redaktorów: „Przypowieść o marnotrawnym synu.” Lepszy jednak dla tej przypowieści byłby tytuł: „Przypowieść o marnotrawnych synach”. Bo synów było dwóch i jeden był wart drugiego, obaj byli marnotrawni, choć każdy na własny sposób.

Młodszy odszedł daleko, roztrwonił wszystko i w nędzy wracał do domu. Jest to rzeczywiście modelowy schemat bycia daleko od Ojca. Jednak ten starszy, choć z domu ruszał się jedynie na pole do pracy, też był daleko od Ojca. Starszy syn jest przykładem jak można, będąc blisko, być jednocześnie tak bardzo daleko.


Podobnie jest na przykład w małżeństwach, które przeżywają kryzys. Mieszkają w jednym domu, czasem dzielą jeszcze jedno łóżko, siadają przy jednym stole i patrzą w jeden telewizor, ale dzielą ich lata świetlne, są daleko od siebie.


Przypowieść o synach marnotrawnych jest przypowieścią, która dużo może nam powiedzieć o Kościele. Przeżyliśmy rekolekcje, które przy całej tej plusze, śniegu i deszczu miały najlepszą frekwencję w ciągu ostatnich kilku lat.Jednak doskonale wiemy, że wielu parafian nie było ani razu w kościele. Jestem przekonany, że wielu nawet nie wiedziało, że są rekolekcje. Można powiedzieć – modelowy przykład synów marnotrawnych, którzy zagubili drogę do domu Ojca.


Jednak miejmy świadomość, że wśród obecnych w kościele także byli marnotrawni synowie. I córki. Nie opuścili żadnej nauki, poszli do spowiedzi, ale dalej pozostają marnotrawnymi synami i córkami. Powiem więcej – wszyscy jesteśmy w takiej pozycji. Wszyscy jesteśmy marnotrawnymi synami i córkami. Jest tylko jedna różnica. Jedni z nas wiedzą, że są marnotrawnymi synami a inni tego nie widzą, zaprzeczają temu. I to jest problem – zaprzeczanie swojej marnotrawności i grzeszności. Zrozumcie dobrze te różnice. Jesteśmy marnotrawnymi synami, ale to nie stanowi takiego problemu. Bo po pierwsze wszyscy tacy jesteśmy, a po drugie wiedząc, że jesteśmy marnotrawni, przyznając się do tego, otwieramy sobie drogę do ojca.


Zobaczcie tę refleksję młodszego syna z przypowieści. Pomyślał sobie: nie mam nic, jestem głodny, pasę świnie, walczę z nimi przy korycie o strąki, słudzy mojego ojca mają lepiej. I z tej świadomości zrodziła się błogosławiona myśl: „Zabiorę się i pójdę do mego ojca.” (Łk 15,18a) W innych tłumaczeniach jest lepiej: „Wstanę i pójdę do ojca mego.” (Łk 15,18a BW) Bez poczucia, że jest się marnotrawnym synem nie ma powrotu do Ojca.


Starszy syn myśli inaczej: Oto pracuję i mieszkam z ojcem. Jestem OK, tylko ten ojciec jest nie OK. Poczucie własnej przyzwoitości i skrywane pretensje do ojca oddzielają go od ojca. Mimo, że dzieli z nim ten sam dach jest daleko od niego.


Pomyśl. Kto idzie do lekarza?

Chory!

Kto idzie do Boga?

Ten, który potrzebuje zbawienia.


Fenomenalnie ta rzecz ujęta jest w innej przypowieści, którą czytano wczoraj w kościele – o faryzeuszu i celniku w świątyni.Faryzeusz się modli: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam.” (Łk 18,11b-12) A celnik jak się modlił? „Celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika.” (Łk 18,13) I jak Jezus widzi ich życie i modlitwę? „Powiadam wam: Ten [celnik] odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.” (Łk 18,14)


Po co mówię to kazanie? Dla jednej tylko myśli, dla jednej prawdy. Chcę przypomnieć, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, że wszyscy jesteśmy marnotrawnymi synami, że wszyscy jesteśmy zgubieni, nadzy, głodni i bosi. I to czego potrzebujemy jest u Ojca, u Boga.


Nie potrzebujemy się wstydzić swej marnotrawności. To błogosławiona świadomość. Wszyscy jesteśmy marnotrawni, ale tylko ci, którzy to zobaczą i pojmą będą zdolni, by wstać i powrócić do swojego ojca. Reszta będzie w zachwycie kontemplować swoje cnoty… i pójdzie do piekła.


Posłuchaj mnie teraz uważnie. Daję ci instrukcje na dzień twojej śmierci, gdy umrzesz i staniesz na Bożym sądzie.

Gdy staniesz przed Bogiem nie szukaj w swoim życiu cnót, zalet i dobrych uczynków. Może i coś znajdziesz, ale i tak okażesz się za lekki.

Gdy staniesz przed Bogiem to powiedz Mu, że nie masz NIC i prosisz Go o łaskę. Prosisz Go o łaskę nie dlatego, że ty jesteś dobry, ale, że ON jest dobry.

Tak naprawdę to chrześcijaństwo zaczyna się w tym momencie, gdy (jak syn marnotrawny) zauważasz, że nie masz NIC i idziesz do Zbawiciela po łaskę.


***

W tym momencie kazanie mogłoby mieć swoje „amen”. Mam jednak pewien aneks. Dzisiaj w naszej parafii po raz pierwszy podejmą posługę nadzwyczajni szafarze Eucharystii ustanowieni przez Biskupa. Będą udzielać Komunii Świętej. Na pewno jest taka potrzeba po ostatnich rekolekcjach. I zgaduję myśli niektórych, zanim się te myśli pojawią. Niejeden pomyśli tak: „Co? Ten udziela Komunii? Ja go znam! W szóstej klasie widziałem jak z procy strzelał do ptaków. W czwartej pobiłem się z nim na boisku o dziewczynę. On będzie udzielał mi Komunii?” Te myśli będą znaczyły, że niewiele zrozumiałeś z kazania.


Umówmy się o jedno. Wszyscy nasi szafarze nie są godni wykonywania tej posługi. Ja też nie jestem godny być księdzem, nauczać was i spowiadać. Powiem więcej – nasz biskup nie jest godny być biskupem. A papież naprawdę ma rację, gdy w czasie Mszy Świętej modli się nazywając siebie „niegodnym sługą”. Wszyscy jesteśmy niegodni. Wszyscy jesteśmy marnotrawnymi synami.


Wiesz co to będzie, gdy szafarz poda ci Komunię? Oto grzesznik udzieli Komunii grzesznikowi. I nie będzie tu żadnej zmiany – do tej pory, ilekroć przystępowałeś do Komunii Świętej, podawał ci ją grzesznik. Jeśli chcesz inaczej – to musisz czekać na anioła z nieba. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Rzecz w tym, by to widzieć, wstawać i powracać do Ojca.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II