25.jpg

Winnica 1 maja 2016 roku.

25. Dziesiatek rozanca. Klucz do wszystkiego

VI niedziela wielkanocna, C; Dz 15,1-2.22-29; Ps 67,2-3.5.8; Ap 21,10-14.22-23; J 14,23; J 14,23-29;

Kiedy dzisiaj patrzę jak ludzie skaczą sobie do oczu, jak kłócą się gdziekolwiek się spotkają, jak kłócą się także i dzielą w Kościele, to pewną pociechą jest dla mnie fakt, że zawsze tak było.


Już w tej pierwszej wspólnocie Kościelnej doszło do sporów i kłótni. Czego świadectwem jest samo Pismo Święte: „Niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. (…) doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą.” (Dz 15,1-2a)


O co chodziło w tym sporze? Chrześcijaństwo narodziło się wśród Żydów. Jezus i apostołowie to Żydzi. Matka Najświętsza to Żydówka. Pierwszy Kościół to Żydzi. Szybko jednak Ewangelię zaczęto głosić Nie-Żydom. I ci się nawracali. I co z nimi zrobić? Jedni mówili, że wystarczy ich wiara – uznanie przez nich Jezusa za Zbawiciela i Pana. Inni zaś twierdzili, że wcześniej trzeba z nich zrobić Żydów – obrzezać i nakazać przestrzeganie wszystkich żydowskich praw i tradycji.


Doszło w Kościele do „sporów i zatargów”. W słowniku [Popowski] jednak znaczenie przełożonego słowa jest szersze: „Powstanie, zamieszki, rewolta, bunt, rozruchy, spór niezgoda, waśń, kłótnia, zwada, niesnaska.” Wybrano do przekładu to co najłagodniejsze.

W Ewangelii czytamy: „Był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w ROZRUCHU popełnili zabójstwo.” (Mk 15,7) Tam jest to samo słowo.

Chodziło zatem nie o słowną potyczkę, ale o poważny zatarg i rozłam. Skończyło się to, przynajmniej na chwilę, tak zwanym Soborem Jerozolimskim – spotkaniem apostołów, którzy uchwalili, by z nawracanych pogan nie robić Żydów.


I tak to jest, że co chwila wybuchają spory, kłótnie i kontrowersje.


Zróbmy teraz wszyscy znak krzyża. Ręka od lewego do prawego ramienia?

A co byście powiedzieli na to, że będziemy robili znak krzyża od prawego do lewego ramienia? Tak robią prawosławni. Spróbujemy?

To łamanie tradycji?

Pytanie o jaką tradycję pytamy.


Papież Innocenty III (XII/XIII wiek) pisał: „Trzeba uczynić znak krzyża trzema palcami, ponieważ wyciska się go przywołując Trójcę Świętą. Tak oto jest czyniony: z góry na dół, i z prawej na lewą stronę, ponieważ Chrystus zstąpił z nieba na ziemię, i od Żydów (prawica) przeszedł do pogan (lewica).”

Pisze jednak dalej: „Inni jednakże czynią znak krzyża z lewej na prawą stronę, ponieważ musimy przejść z marności (lewica) do chwały (prawica), tak jak Chrystus przeszedł ze śmierci do życia, i z Piekieł do Raju.” (zob. http://bit.ly/znak-krzyza dostęp 27.04.2016)

I tak dobrze i tak dobrze. Dodam jednak, że cały Kościół przez tysiąc lat żegnał się od prawego ramienia do lewego.


I jeszcze jedno. Papież Innocenty nauczał, że mamy się żegnać trzema palcami. A jak my to robimy? Otwartą dłonią? Czy trzema połączonymi palcami? A może dwoma palcami? Staroobrzędowcy w prawosławiu oddawali życie albo uciekali zagranicę, by móc się żegnać dwoma palcami.

Cieszę się, że moje dzieci w przedszkolu reprezentują wszystkie tradycje a najbardziej leworęczną.


Dlaczego o tym mówię?

Otóż dlatego, byśmy się strzegli ducha… Zastanawiałem się jak go nazwać… Może duch krótkowzroczności? Widzimy to co bliskie, to co teraz, to co jest na wyciągnięcie ręki, przyziemne i w gruncie rzeczy nieistotne. Jednocześnie tracimy z pola widzenia to co najwazniejsze, co jest u kresu, co jest ostateczne.

Komunia święta na stojąco czy na klęcząco? Do ust czy na rękę? Od księdza czy od szafarza? Msza Święta przodem czy tyłem? W różańcu dopowiadać „o mój Jezu…” czy nie trzeba? Pieśni tylko przy organach czy może być gitara? A jeśli gitara to czy można ją podłączyć do prądu czy nie?

Jeśli zaczniesz pasjonować się tymi sprawami to jest spore niebezpieczeństwo, że zapomnisz, że Komunia to twoja jedność z Bogiem, to Bóg i jego miłość w twoim sercu.


Kto był w czasie nawiedzenia naszej parafii przez kopię Obrazu Jasnogórskiego, na apelu prowadzonym przez kustosza?

Pamiętacie jak odmówił „dziesiątek” różańca, który miał siedem czy osiem „zdrowasiek”? I dał wykład co to jest modlitwa i jak ważne w niej jest właśnie serce a nie odmówienie, zaliczenie, odhaczenie czegoś?


Czasem robi się z Boga biuro rachunkowe. To nie ta droga. Wiara to jedność i komunia osób, to przyjaźń i miłość, to bycie razem z Bogiem.

Obawiam się, że jak przyjdzie Jezus na końcu czasów, to wielu się spóźni, bo będzie chciało skończyć zadaną sobie koronkę.


W niebie nie będzie kościoła, ani organów, ani ławek, ani ołtarza, ani sakramentów, ani świętych obrazów, ani kościelnego, ani proboszcza, ani naszych ulubionych modlitw. Nie będzie wspólnot i ruchów, koronek i nowenn.

To co będzie?

To o czym słyszeliśmy w Apokalipsie: „I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte – Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga. (…) A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan, Bóg wszechmogący oraz Baranek. I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek.” (Ap 21,10.22-23)


Klucz do zrozumienia tego wszystkiego leży w Ewangelii, którą słyszeliśmy: „Jezus [powiedział]: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.” (J 14,23)


Klucz do wszystkiego to miłość.


To nie jest tak, że nauczenie się wszystkich nauk i zaliczenie wszystkich przykazań jest świadectwem naszej miłości. Jest dokładnie odwrotnie to miłość sprawia, że możemy być prawdziwie uczniami Jezusa i zachować Jego naukę i przykazania.


I znowu ta kwestia jedności i komunii – Bóg chce przyjść do ciebie, by z tobą być i przebywać. Po prostu. Być ze sobą to pragnienie tych, którzy się kochają. Być z Bogiem to dla nas też źródło życia. Pamiętacie jeszcze? „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.” (J 15,5)


Miłość to klucz do wszystkiego. Miłość a nie obrzezanie. Zatem prośmy o tę miłość. Prośmy o nią, bo to jest dar i łaska. To przychodzi z góry, od Boga. Prośmy Boga o miłość a wtedy, gdy ona przyjdzie, wszystko nam się uprości i poukłada, i będzie chwałą Boga. Nawet dziesiątek z ośmiu zdrowasiek.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II