28.jpg

Winnica 12 czerwca 2016 roku

28. Zgrzeszyłem wobec Pana.

XI Niedziela Zwykła, C; 2 Sm 12,1.7-10.13; Ps 32,1-2.5.7.11; Ga 2,16.19-21; 1 J 4,10b; Łk 7,36-8,3;


Pierwsze czytanie to skrót a raczej zakończenie dramatycznej historii, w której król Dawid popełnia grzech za grzechem. Najpierw grzech lenistwa. Zamiast iść na wojnę sam, Dawid wysyła swoje wojsko i zdolnego dowódcę, ale sam nie idzie. Dalej grzech bezczynności i leżenia do góry brzuchem – Biblia mówi jak król wyleguje się w swoim łóżku. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze nudy widok kąpiącej się nagiej kobiety, którą wypatrzył z królewskiego tarasu, staje się niezwykle atrakcyjny. Już w sercu króla rodzi się grzech nieczystości.


Potem wykorzystanie „służbowej zależności” – każe tę kobietę sprowadzić do pałacu. Wie, że jest mężatką, ale jakoś mu to nie przeszkadza. To sprowadzenie wiąże się już wprost z cudzołóstwem – czy to był gwałt czy uwiedzenie, czy po trosze jedno z drugim, tego nie wiemy. Wiemy za to, że skończyło się to poczęciem dziecka.

I dalej Dawid grzęźnie w swoje grzechy. Sprowadza z wojny męża kobiety, pod pozorem sprawozdania z walk. Prawdziwym celem jest jednak to, by człowiek ten odwiedził swój dom i swoją żonę, by potem można go było „wrobić w to dziecko”.

Plan się jednak nie udaje. Dawid zatem wysyła list do dowódcy wojska, by tak ustawił tego żołnierza i tak zaaranżował całą sytuację, by ten zginął w bitwie. I tak się stało – żołnierz ten zginął, ale tak naprawdę było to morderstwo.

Dodatkowa perfidia polega na tym, że żołnierz osobiście niesie do swego dowódcy pismo z wyrokiem śmierci na siebie.

Potem Dawid na stałe sprowadza do pałacu piękną wdowę, która nosi jego dziecko.


Bóg posyła do Dawida proroka, który go upomina. I tu jest sedno tego wszystkiego, co chciałbym powiedzieć w tym kazaniu. To co uratowało Dawida, było zdanie, które wypowiedział po oskarżeniu wypowiedzianym przez proroka. Dawid powiedział: „Zgrzeszyłem wobec Pana” (2Sm 12,13a) I usłyszał „Pan odpuszcza ci (…) twój grzech – nie umrzesz.” (2Sm 12,13b)

Tak samo ty i ja, jeśli powiemy Bogu: „Zgrzeszyłem wobec Pana” – będziemy żyli.

Oczywiście nie chodzi tu o wyrecytowanie formułki, ale świadomość swojego grzechu, wypowiedzenie swego wewnętrznego przekonania o swojej grzeszności. Kobieta z Ewangelii nie powiedziała ani słowa, ale wypowiedziała o wiele więcej swoimi łzami.


Problem polega na tym, że bardzo wielu ludzi uważa się za ludzi, którzy nie mają grzechów. Być może to twój problem? Musisz się zastanowić. Dla mnie to zdumiewające, ale jednak rzeczywiste, że wielu ludzi nie widzi w sobie żadnego grzechu. Nawet takiego powszedniego, malutkiego, „tyciego”. Po prostu „nic”. Oczywiście żyją oni w wielkim kłamstwie. Jesteśmy wszyscy grzesznikami. Nasze grzechy są różnego rodzaju i różnego kalibru, ale mamy te grzechy. Wszyscy je mamy. Jeśli ktoś twierdzi, że nie popełnia grzechów popełnia w rzeczywistości jeden z dwóch grzechów – bezdennej głupoty lub niesamowitej pychy.


Tak czy inaczej – taki człowiek nigdy nie powie Bogu „Zgrzeszyłem wobec Ciebie”. Jeśli zaś powie, to będzie to pusta formułka bez żadnego znaczenia. I to jest tragedia, bo jeśli się nic nie zmieni, to ta osoba, w poczuciu swojej doskonałości, trafi do piekła. Gdy nie powiemy Bogu „Zgrzeszyłem wobec Ciebie” nie usłyszymy „Będziesz żył – odpuszczam ci”.


Jeszcze raz – nie chodzi o zdanie – Bóg widzi co jest w twoim sercu. I powinien tam zobaczyć prawdziwą pokutę, prawdziwy żal. Powinien zobaczyć, że to serce jest złamanym sercem grzesznika, który prosi o litość.


I jeszcze jedno dla tych, którzy opatrznie i głupio mogą zrozumieć, że kazanie ukazało jak prosto uzyskać Boże przebaczenia. Najpierw nagrzeszymy – cudzołóstwem, kłamstwem, zabójstwem a potem powiemy Bogu jedno zdanie „Zgrzeszyłem, żałuję, przebacz”, uronimy kilka łez i sprawa załatwiona.


Jeszcze raz mówię nie chodzi o recytowanie formułek, bicie się w piersi i łzy, ale o PRAWDĘ. Jeśli twoje serce NAPRAWDĘ będzie prosiło Boga o łaskę – dostaniesz to. Jeśli robisz tylko TEATR – nie dostaniesz.


I jeszcze jedno – ważne dopowiedzenie. To, że Bóg odpuszcza ci grzechy, to nie znaczy, że sprawa jest już załatwiona. Tak – nie umrzesz, ale będą się za tobą ciągnąć skutki twojego grzechu.


Wróćmy na chwilę do naszej historii z Dawidem. Natan opowiedział Dawidowi historię o tym jak bogacz zabrał biedakowi jedyną owieczkę jaką ten posiadał. Dawid nie pojął, że prorok opowiada o nim samym. Biblia mówi: „Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się czynu bez miłosierdzia.” (2Sm 12,5-6)


Dawid wydał wyrok w swojej sprawie. I dokonało się to co powiedział – zapłacił w czwórnasób, zapłacił życiem czwórki swoich dzieci. Jedno umarło po urodzeniu – to poczęte z romansu a trójka zginęła jako buntownicy.


W grzechu nie ma nic dobrego. Nie grzeszcie. Gdy zgrzeszycie – pokutujcie. Nie mówcie, że nie macie grzechu, bo w ten sposób do swoich grzechów dokładacie najgorszy grzech – pychę. A pycha z nieba spycha.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:20 UT,
zachód słońca 18:48 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 155 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 210 dni
Imieniny obchodzą:
Helga, Karol, Franciszek
Twoje IP: 18.204.227.117
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II