3.jpg

Winnica 21 stycznia 2016 roku, 5. Wieczernik Winnicki

Odpuść i przebacz

Czwartek II Tygodnia Zwykłego, rok II; 1 Sm 18,6-9.19,1-7; Ps 56,2-3.9-10.12-13; Mt 4,23; Mk 3,7-12;


Dawid to jedna z najważniejszych postaci biblijnych. Jezus nazywany jest w ewangeliach Synem Dawida, gdyż pochodził z królewskiego rodu, który Dawid zapoczątkował.

W czytaniu poznaliśmy mały epizod z życia Dawida, zanim ten został królem. Epizod ten związany był z królem Saulem. Całość relacji między tymi postaciami jest tematem studium Biblii w bieżącym numerze Wieczernika Winnickiego – zapraszam do przeczytania i osobistego przemyślenia tych treści.

Teraz jednak, na potrzeby chwili, chciałbym przybliżyć historie tych postaci i ich wzajemny konflikt. Saul był pierwszym królem Izraela. Wybrany przez Boga stanął na czele wszystkich pokoleń. Przez nieposłuszeństwo Bogu został potem odrzucony przez Boga.


Na tle tej postaci pojawia się Dawid – z pokolenia Judy. Najmłodszy z synów Jessego. Jest pasterzem, którego losy wysyłają na wojnę między Izraelitami a Filistynami. W wojnie tej Dawid wygrywa pojedynek z Goliatem i daje zwycięstwo Izraelowi. I tu mamy tę historię opisaną w czytaniu. Dawid staje się bohaterem narodowym. Lud śpiewa o nim pieśni „pobił Saul tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy” (1Sm 18,7b) a Saula zżera zazdrość.


Saul namawia swego syna Jonatana i innych do zabicia Dawida. Jednak Jonatan, syn Saula, pokochał Dawida i stał się jego największym przyjacielem. Pokochała Dawida także Mikal, córka Saula. Saul dał ją Dawidowi za żonę. W ten sposób Saul stał się teściem a Dawid zięciem. Dawid swoją grą na cytrze koił duszę Saula. Jednocześnie był wodzem jego wojsk i z powodzeniem walczył na wojnach. Rosła sława Dawida oraz gorycz i nienawiść Saula.


Pewnego dnia, gdy Dawid grał na cytrze Saul rzuca w niego włócznią. Dawid ucieka. I rozpoczyna się pogoń Saula za Dawidem. Saul tropi jak wściekłego psa jednego ze swoich największych dobroczyńców. Nie jest to wojna, bo Dawid, choć ma świadomość, że jest namaszczony na króla i wybrany przez Boga, nie chce podnieść ręki na króla. Unika konfrontacji.


W tej historii są dwa znaczące i przejmujące epizody. Raz zakrada się Dawid do obozu Saula, gdy wszyscy w obozie śpią i zabiera śpiącemu Saulowi włócznię i manierkę na wodę. Jest namawiany przez swoich towarzyszy, by pozbyć się prześladowcy. Nie robi jednak tego. Pokazuje potem Saulowi dowód tego, że nie żywi wokół niego żadnych złych pragnień. Pomaga to tylko na chwilę.


Drugi epizod to wejście Saula do jaskini, gdzie ukrywał się Dawid. Dawid uciął Saulowi mieczem kawałek płaszcza. Mógł ściąć mu głowę i zakończyć tę historię. Chciał jednak przekonać Saula o swojej życzliwości. Pomaga to tylko na chwilę.


Zobaczmy w tej historii jedno – Dawid jest ofiarą nienawiści. Czyni dobro, powinien być noszony na rękach, a Saul chce go zabić. Dawid przedstawia dowody swojej życzliwości, a chcą go zgładzić. Dawid uchronił się jednak sam od nienawiści i goryczy. Nie podniósł ręki na tego, który go krzywdził.


Gdy Saul ginie w czasie wojny z Filistynami Dawid szczerze go opłakuje. Biblia mówi o chwili, gdy Dawid dowiedział się o śmierci Saula: „Dawid schwyciwszy swe szaty, rozdarł je. Tak też uczynili wszyscy mężowie, którzy z nim byli. Potem lamentowali i płakali, i pościli aż do wieczora, z tego powodu, że padli od miecza Saul i syn jego Jonatan.” (2Sm 1,11-12a)


To tylko skrót tych dramatycznych historii. Teraz powiem, dlaczego je opowiedziałem.


Każdy z nas ma w sobie jakąś cząstkę historii Dawida. To znaczy mamy w sobie coś, za co inni powinni nam podziękować, być wdzięczni i szanować. Tymczasem doświadczamy czegoś zupełnie przeciwnego – jakiejś przedziwnej i niepojętej niechęci i nienawiści. Bywa, że ta niechęć i nienawiść dotyka nas ze strony najbliższych. Zapewne ten rodzaj nienawiści jest najgorszy. Niczym nie zawiniliśmy, nie zasłużyliśmy a rzucają w naszym kierunku włócznie.


I tu stoimy przed zasadniczym wyborem.Możemy na zło zareagować złem. Możemy złapać rzuconą w nas włócznię i rzucić w tego, który chciał nas zranić. Możemy na niechęć zareagować niechęcią. Na nienawiść nienawiścią. Na żółć własną żółcią. Cios za cios. A możemy zrobić jak Dawid. On nie pozwolił opanować się nienawiści, niechęci, zemście. Nie pozwolił ogarnąć się przez ducha odwetu. Nie pozwolił się zabić, uciekł broniąc się, ale nie zabił swojego prześladowcy, choć można by uznać to jako obronę konieczną. Był ciągle gotów na pojednanie, choć było to beznadziejne i jak się okazało niespełnione oczekiwanie.


Dzisiaj Bóg oczekuje tego samego od ciebie. Odpuść i przebacz swoim wrogom i prześladowcom. Doświadczyłeś zła i niesprawiedliwości. Tak, doświadczyłeś. Jednak nie odpłacaj tym samym. Odpuść i przebacz. Nie dlatego, że ktoś przeprasza i żałuje, ale od razu – odpuść i przebacz, choć może dalej będziesz goniony przez pustynię jak Dawid goniony był przez Saula. Jednak opuść i przebacz.


Dlaczego? Dlatego, że duch nienawiści i odwetu jest trucizną, która niszczy twoje życie. Zło, którego doświadczasz od innych, pozostaje złem. Tego nie można nazwać dobrem, albo mówić, że jest to zło, ale takie niewielkie. Jednak to zło jest zewnętrzne w stosunku do ciebie. Rani cię, ale jest na zewnątrz. To nie jest twoje zło.


Gdy pozwolisz opanować się duchowi nienawiści i duchowi odwetu to zło lokuje się w tobie. Robisz złu mieszkanie w swoim sercu, w swoim wnętrzu. I to nawet nie jest obraz i przenośnia. Duch nienawiści i odwetu robi z ciebie prawdziwe swoje mieszkanie. W sercu, żołądku, jelitach, nerkach, krwi. W czym się da. To zło mieszka w tobie i dewastuje serce, żołądek, jelita, krew, co się da. I jest to bardzo częsta przyczyna chorób.


Odpuść i przebacz a wyrzucisz zło z siebie. To będzie wyrzucenie z siebie trucizny, która niszczy twoje życie. Czasami wołamy o uzdrowienie a jednocześnie pijemy truciznę nienawiści i odwetu. Odpuść i przebacz.


Nie oznacza to, że nie możesz się bronić. Nie oznacza to, że masz się katować. Chodzi jedynie, by nie nosić w sercu trucizny niesionej przed ducha nienawiści i odwetu. Odpuść i przebacz.


Zostaw ludzi, którzy cię krzywdzą Panu Bogu. Może kiedyś zrozumieją i przyjdą z pojednaniem. Może utopią się w swojej żółci. Zostaw to jednak Bogu. Módl się za nich i oddaj ich miłosierdziu Boga. A ty – odpuść i przebacz. Odczujesz momentalnie ulgę, bo wyplujesz truciznę. Ocalisz swoje życie.


W Ewangelii słyszeliśmy, że ludzie „cisnęli się do Niego [Jezusa], aby się Go dotknąć”. (Mk 3,10b) Dotyk jest ważny, ale nie można go rozumieć magicznie. Podchodzimy, dotykamy i „cyk” – jesteśmy zdrowi. Jak za dotknięciem magicznej różdżki. To nie tak. Dotyk to wyraz bliskości, jedności i wspólnoty. Dotykam Jezusa to znaczy chcę być blisko Niego, chcę być razem z Nim, myśleć jak On, czuć jak On. Tworzyć z Nim jedność. Dotknąć Jezusa oznacza wyrzeczenie się ducha nienawiści i odwetu. Odpuść i przebacz. Wypluj truciznę.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski



 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II