45.jpg

Winnica 31 lipca 2016 roku.

45. Lectio divina – modlitwa z Pismem Świętym

Jak się modlić?, lectio divina, metoda modlitwy z Pismem Świętym


Metoda, w którą chcę wprowadzić teraz, ma bardzo starą tradycję. Jednocześnie obrosła ona w teorię, która niepotrzebnie komplikuje metodę, która w sumie jest bardzo prosta. Dlatego niczego na siłę komplikować nie będę.Jak każda modlitwa tak i modlitwa metodą lectio divina potrzebuje pewnego przygotowania. Musimy wyznaczyć sobie czas i przestrzeń naszej modlitwy. Musimy mieć odpowiednie dla naszych oczu (okularów) Pismo Święte. Musimy mieć odpowiednie nastawienie – intencję i pragnienie modlitwy.

Istotna jest świadomość, że spotykamy się z Bogiem, który chce do nas mówić, pragnienie, by Go usłyszeć.

Na początku modlitwy dobrze jest wzbudzić to nastawienie odmawiając modlitwę do Ducha Świętego – czy to spontanicznie, czy to posługując się jakąś formułą.

Potrzebne jest także, na ile to jest możliwe, wyciszenie swoich emocji, odsunięcie myśli, które odciągać nas będą od modlitwy.

Nie musimy klęczeć w czasie modlitwy. Z drugiej strony półleżąca pozycja w głębokim fotelu też nie jest odpowiednia. Możemy siedzieć na krześle, przy stole, na której położona jest Biblia.

Dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z małej ławeczki. Jak na zdjęciu powyżej

45a.jpg

Moje osobiste miejsce do modlitwy wygląda tak:

Przegląd różnych „mebli” do klęczenia-siedzenia znajdziesz [TUTAJ].


Sama metoda zawiera się w trzech prostych słowach:

czytaj

powtarzaj

mów


Czytaj

Modlitwę zaczynamy od czytania biblijnego tekstu. Czytamy go zwyczajnie – ani specjalnie wolno, ani specjalnie szybko. Pamiętamy wszakże o tym, że jest to Słowo Boże i przez nie Bóg chce nam coś powiedzieć.

Czytając powinniśmy obserwować siebie, swoje wewnętrzne reakcje na czytany tekst. Gdy nas coś poruszy, powinniśmy się zatrzymać i będzie to sygnał, by zakończyć etap czytania.

Czym są owe wewnętrzne reakcje, poruszenia? Jest to emocjonalny oddźwięk na to, co czytamy. Te poruszenia mogą być różne. Fragment tekstu, linijka, trzy słowa może nas:

zaciekawić

zdziwić

poruszyć pięknem

wydać się szczególnie mądre

oburzyć

wywołać sprzeciw


Amplituda tych poruszeń nie musi mieć rangi tsunami. Nie zawsze dostaniemy gęsiej skórki, wybuchniemy płaczem czy zabraknie nam oddechu. Może się nam to wszystko przydarzyć, ale najczęściej będą to poruszenia o mniejszej intensywności. Tym większa potrzebna jest nasza uwaga, by je dostrzec.

Te wewnętrzne poruszenia interpretujemy jako wskazówkę od Boga, że ten fragment zawiera dla nas coś istotnego. Nie czytamy więc dalej – stop. Zatrzymujemy się na znalezionym fragmencie.


Powtarzaj

Kolejny etap naszej metody to powtarzanie. Mógłbym użyć słowa „medytacja”, ale może ono wywołać u kogoś obawy: „Medytacja? Ja nie umiem!” Medytacja w gruncie rzeczy to powtarzanie, to jest pierwotne znaczenie tego słowa. Jeden z łacińskich poetów napisał kiedyś o pastuszku, że ten medytował na flecie. Chodziło o to, że chopiec powtarzał ciągle jeden motyw muzyczny.

Fragment, który nas poruszył przeczytajmy drugi raz, trzeci, czwarty… Za szóstym czy ósmym razem nie będziemy musieli go czytać – nauczymy się na pamięć. Zatem powtarzajmy go w pamięci. Możemy powtarzać myślnie lub głośno – jeśli mamy ku temu warunki.


Dlaczego mamy powtarzać?

Użyjmy metafory ogrodowej. Rośliny nie mogą się obyć bez deszczu. Wolą jednak siąpiący kapuśniaczek niż kilkuminutową ulewę. Nawału wody ziemia nie przyjmie – większość pójdzie w rowy i kanały deszczowe. A całodzienny kapuśniaczek wniknie skutecznie w głąb ziemi, skutecznie nawodni.

Powtarzanie fragmentu Pisma Świętego pozwala Słowu wniknąć w nas. Najpierw wnika to w pamięć – powiedzmy, że w głowę. Rzecz w tym, by poszło jeszcze głębiej – zeszło do serca.

Ktoś celnie powiedział, że największa na świecie odległość to odległość między głową a sercem. Trudno jest ja pokonać, ale jest to możliwe. Cierpliwa medytacja – powtarzanie Słowa jest elementem tej strategii, która pozwala Słowu dojść do serca – wejść w życie.


Mów

Potem zacznij mówić – to będzie trzeci etap naszej metody. Bóg mówił do ciebie, ty zacznij mówić do Niego. W ten sposób wypełnimy określenie modlitwy jako rozmowy z Bogiem.

Co mamy mówić? To zależy od tego, co usłyszymy. To będzie nasza modlitwa spontaniczna.

Celowo używam słowa „mów” zamiast módl się, bo po pierwsze modlitwa jest także słuchaniem, więc termin modlić się lepiej pasuje do określenia całości – słuchania Boga i mówienia do Boga. Po drugie słowo „modlitwa” niesie czasem myślenie o formalnym tekście, ładnie wykończonym, zgrabnym i nieco z innego świata.

Tymczasem, po prostu „mów”! Mów to, co masz do powiedzenia. To nie musi być ładne i zgrabne. To ma być szczere. Mówiąc będziesz dziękował, prosił, przepraszał, uwielbiał. Może skupisz się na jednym typie, może wszystkiego będzie po trochu. Jak wypowiesz wszystko, co chcesz powiedzieć kończy się etap trzeci i cała modlitwa.

Jeśli masz jeszcze czas, możesz wszystko powtórzyć – zacząć czytać dalej, aż trafisz na fragment, który wywoła poruszenie. Zatrzymaj się i powtarzaj – czytając a potem z pamięci. A potem mów.


Proste? Bardzo proste?


Jak wolisz formę wideo to zapraszam: Prosta metoda modlitwy Słowem Bożym


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II