40.jpg

Winnica,22 sierpnia 2010 roku.

47. Przestań chodzić do kościoła

XXI Niedziela Zwykła, C; Iz 66,18-21; Ps 117,1-2; Hbr 12,5-7.11-13; J 14,6; Łk 13,22-30;


Są takie pytania, które wydają się bardzo proste, udziela się na nie łatwych odpowiedzi. Gdy jednak powstrzymamy się od tego, by zaraz odpowiadać, gdy zastanowimy się dłużej, odpowiedź może być zaskakująca, szokująca, a przynajmniej nie taka łatwa i oczywista. Jedno z takich pytań brzmi: Czy proboszcz powinien się troszczyć o to, by jak najwięcej ludzi chodziło do kościoła?

Szybka i łatwa odpowiedź to nawet nie: „tak”, ale „oczywiście”. Okazuje się jednak, że nie jest to ani takie proste, ani oczywiste, ani prawdziwe.


Spójrzmy na Ewangelię. Są w niej opisani ludzie, którzy byli bardzo blisko Jezusa – jedli i pili z nim (por. Łk 13,26), gdy jednak chcą do niego przyjść okazuje się, że drzwi są zamknięte a gdy kołaczą w te drzwi słyszą bardzo mocny tekst: „Nie wiem, skąd jesteście.” (Łk 13,25c)

W Ewangelii Mateusza jest tekst podobny, ale chyba jeszcze mocniejszy w wyrazie. „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” (Mt 7,21-23)

O czym mówi ten tekst? O tym, że można mówić „Panie, Panie!”, można prorokować w imieniu Jezusa, można wyrzucać złe duchy, można czynić cuda w imieniu Jezusa i usłyszeć od Jezusa: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie.” Można robić wszystkie te rzeczy i być „precz wyrzuconym” (por. Łk 13,28)


Pokomplikujmy jednak sprawę. W Ewangelii Jana jest napisane: „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę.” (J 6,37) Cóż zatem? Jezus wyrzuca precz? Czy nie wyrzuca?


Rozwiązanie, jak zawsze, leży w sercu człowieka. Można różne praktyki czynić tylko na pokaz, albo szukając w tym siebie, albo szukając usprawiedliwienia. Zawsze będzie w tym fałsz, który nigdy nie uzyska Bożej akceptacji.

Ten, kto szuka prawdziwie i uczciwie Boga ma prawo uchwycić się obietnicy mówiącej nie tylko o przyznawaniu się do niego Jezusa, ale o tym, że jest się mocno przez Jezusa trzymanym. „Ja daję im [owcom] życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.” (J 10,28) A dla innych – fałszywych i nieprawych – jest inna obietnica: „Wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” (Mt 13,42)

Jeśli ktoś myśli, że nie ma piekła i potępienia, ten przekreśla Boże Słowo. Kto żyje na ziemi bez Boga, bez Boga spędzi swoją wieczność. Nawet jeśli w to nie będzie wierzył.


I zobaczmy jak w tym wszystkim chodzenie do kościoła może sprzyjać i pielęgnować samooszukiwanie. Ktoś chodzi sobie do kościoła, nawet systematycznie, spowiada się, przyjmie księdza po kolędzie, ochrzci dziecko, ale tak naprawdę żyje i obywa się bez Boga. Jeśli Jezus i to, czego On naucza, nie ma najmniejszego wpływu na życie, jeśli nie jest to żadna racja, żadna przesłanka w podejmowaniu życiowych decyzji, to wszelkie te religijne praktyki nie mają żadnego znaczenia. Więcej nawet. To nie tylko brak znaczenia, ale czasem może to być źródłem fałszywej nadziei. Dzięki tym religijnym praktykom ktoś może złudnie poczuć, że w gruncie rzeczy wszystko jest w porządku. A w porządku nie jest, bo bycie chrześcijaninem nie polega na chodzeniu do kościoła, ale na życiu według Ewangelii.


Może wiec warto stanowczo powiedzieć. Przestań się oszukiwać, przestań chodzić do kościoła. To będzie dla ciebie lepiej jeśli odejdziesz daleko od kościoła. Wtedy może zobaczysz twoją prawdziwą relację do Boga, a raczej zobaczysz brak tej relacji. Jak zobaczysz prawdę o sobie, dystans, jaki cię dzieli od chrześcijaństwo, to może wtedy prawdziwie zatęsknisz za Bogiem?


Posłużę sie takim porównaniem. Są takie małżeństwa, niestety, gdzie miłość zgasła, albo może jej nigdy nie było. Żyje dwoje ludzi pod jednym dachem i… i to wszystko. Nic ich ze sobą nie łączy. To jest dowód na to, że można być blisko siebie i nie mieć ze sobą nic wspólnego. Można siedzieć z Jezusem pod jednym dachem i nie mieć z Nim nic wspólnego.


Jeśli ktoś jest blisko Jezusa i nic go z Nim nie łączy, to nie dziwmy się, gdy Jezus mu mówi: „nie znam cię”. Nie ma sensu pielęgnować fikcji, lepiej przestać chodzić do kościoła.

Oczywiście zawsze jest szansa, że w kościele doświadczy się łaski Boga, ale czy nie jest tak, że ci ludzie o których mówię, są jednocześnie zadziwiająco skutecznie zaimpregnowani na działanie łaski? Zerwanie listka figowego, którym jest chodzenie do kościoła, pomoc w tym, by zobaczyć, że jest się nagim, może być pomocą do nawrócenia.


Nie wskażę, że ty jesteś taki, a ty taki. Ty prawdziwy, a ty fałszywy. Nie umiem zaglądać w ludzkie serca i nie jestem powołany do sądzenia innych. Każdy z nas jednak ma prawo i obowiązek sądzić siebie. Zajrzyjmy zatem w głąb naszych serc, spójrzmy na nasze chrześcijaństwo i naszą wiarę. I sami ją oceńmy. Oceńmy zanim osądzi nas Bóg.


Gdy człowiek spotka się z Jezusem, na końcu czasów, usłyszy jedno z tych dwóch zdań. „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!” (Mt 25,34) Albo: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25,41) Inaczej mówiąc: „znam cię, chodź do mnie” albo „nie znam cię, idź precz”. Które zdanie usłyszysz?


Czy proboszcz powinien się troszczyć o to, by jak najwięcej ludzi chodziło do kościoła? Pewnie tak, choć naprawdę w chrześcijaństwie chodzi o coś więcej i coś głębiej.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II