50.jpg

Winnica 25 sierpnia 2016 roku.

50. Dziecko w kościele


Kiedyś w Winnicy kazanie wygłaszał zaproszony ksiądz. Był akurat chrzest dzieci i dokładnie po Ewangelii zaczął się „koncert”. Ksiądz próbował mówić, ale nie mógł. Skapitulował… Powiedział: „Przepraszam, ale nie mogę”. I zaczął „Wierzę w jednego Boga…” Nie było w tym złości ani pretensji, raczej bezradność. Kościół się nie zawalił, ani księdza nie ukamienowano ani rodziców płaczącego dziecka. Czy jednak można było inaczej? Może można było, warto pomyśleć.


Gdy pisze się o zachowaniu dzieci w kościele i reakcjach rodziców, ludzi i księży, zapomina się o potrzebie rozróżniania. W zasadzie każda sytuacja jest inna, ale można je pogrupować w sytuacje, które będą diametralnie różne. Czym innym jest płacz nowroodka, bo głodne, czym innym sekwencyjny i długotrwały naskok obunóż na kratę ogrzewania przez czteroletniego, niewychowanego sierotę. Sierotę, bo nikt w kościele się do niego nie przyznaje. Czym innym bezradność księdza a czym innym jego chamstwo. (A przy okazji sprawy karmienia piersią w miejscach publicznych – tu też warto wprowadzać rozróżnienie. Czym innym jest ewidentny ekshibicjonizm jakiejś matki a czymś zupełnie innym dyskretne podanie piersi, tak, że przeciętny facet nawet się nie zorientuje.)


Może w komentarzach rzecz sie rozwinie, ale na razie nakreślmy kilka myśli

.

Czy ksiądz jako gospodarz miejsca ma prawo oczekiwać określonego zachowania ludzi? Zapewne tak – zarówno od tych, którzy są w pełni odpowiedzialni za siebie, jak i tych, którzy odpowiedzialni nie są (dzieci), ale pozostają pod opieką tych odpowiedzialnych.

Czy człowiekowi, z tego powodu, że jest dzieckiem, przysługuje prawo robienia wszystkiego na co ma ochotę, wszędzie gdzie mu się zachce? Przypuszczam, że nie. Przenieśmy się na chwilę z kościoła do kina, gdzie przed ekranem (Epoka lodowcowa 5: Mocne uderzenie) biegać będzie nasz czterolatek sierota. Czy będzie to tolerowane w imię ekspresji dziecka i poszanowania jego potrzeb? Przypuszczam, że wątpię. Podobnie rzecz ma się w kościele. I w każdym miejscu.

Służby kina jak i ksiądz w kościele mają prawo oczekiwać określonego zachowania. Z tym, że łatwiej i bezboleśniej jest wyrazić to wcześniej – przed kryzysową sytuacją. Można te oczekiwania wyrazić w przypominanych ogłoszeniach, gazetce parafialnej czy ulotce, do której można się odwołać.


Spróbujmy teraz taką ulotkę napisać:


Drodzy rodzice!

Wasze dzieci są wielkim skarbem. Nie tylko waszym – także Pana Boga i Kościoła.

Wiedzcie, że zawsze jesteście mile widziani w świątyni. Widok dziecka zawsze będzie dowodem, że Kościół żyje i rozwija się.

Chylimy głowy i zdejmujemy nisko czapki przed waszym trudem rodzicielstwa, troski o dziecko i wychowania. To wielkie i odpowiedzalne zadanie. Jeśli w czymkolwiek możemy pomóc – zgłaszamy naszą gotowość.

Nie bójcie się zachowań waszego dziecka w kościele. Normalną rzeczą jest to, że zapłacze, głośno o coś zapyta, ruszy w ekspedycję poznawczą. To naturalne i wiedzcie, że zawsze będziemy stać po waszej stronie.


Prosimy jednak bardzo, by obecność dziecka w kościele wykorzystać do jego wychowania. Wy jesteście dla dziecka największym autorytetem i od was najwięcej zależy.

Waszym najważniejszym zadaniem jest pomóc dziecku, by zauważyło, że świątynia jest INNYM miejscem niż każde inne. Dziecko nauczy się tego patrząc na wasze zachowanie, ale także przez waszą reakcję na ich zachowanie.

Jasną rzeczą jest to, że specjalne miejsca wymagają specjalnego zachowania. Pamiętajcie też, że w świątyni są także inni, którzy chcą czerpać z tego miejsca. Pomóżmy im w tym.


Od chwili gdy dziecko was rozumie i na ile rozumie – rozmawiajcie z nim o Bogu i kościele. Wy jesteście pierwszymi katechetami. Nie bójcie się tego. Tak jak potraficie mówcie, że jest Bóg (nie używajcie, prosimy, nigdy słowa „bozia”), mówcie, że Bóg stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie, mówcie o tym, że kościół to dom Boga.

Oprowadźcie dziecko po kościele – i zachowujcie się tak jak goście kogoś ważnego. Przyjdźcie wcześniej na Mszę Świętą i pokażcie dzieciom wszystkie miejsca. Możecie spokojnie wejść do prezbiterium, podejść do tabernakulum. Możecie pokazać dziecku obrazy, rzeźby.

Sami się pomódlcie przez chwilę i wytłumaczcie dziecku co robicie i dlaczego: „Modliłem się do Boga. Bóg słyszy nawet nasze myśli i możemy z Nim rozmawiać”.


Jeśli w czasie Mszy Świętej wasze niemowlę będzie chciało jeść – nie krępujcie się go nakarmić, czy to dyskretnie podając pierś, czy to w inny sposób. Jeśli chcecie to zrobić w kościele – zróbcie to. Jesli chcecie skorzystać z zakrystii – czujcie się zaproszeni. Zwróćcie jednak uwagę, by większe dzieci, bardziej samodzielne i lepiej rozumiejące nie jadły i nie piły w kościele. Uwierzcie, że nie padną z głodu a ta zasada (nie jemy i nie pijemy w kościele) pozwoli im szybciej pojąć, że jest to inne miejsce niż wszystko inne.

Uczmy dzieci zachowania w kościele. Nie biegamy i nie rozmawiamy głośno. Nasze zachowanie wpływa na innych ludzi. Może im przeszkadzać i trzeba to uszanować. Nie jesteśmy sami na tym świecie.

Nie przejmujcie się jakąś „wpadką” dziecka. Normalną sprawą jest to, że dziecko zapłacze, zapyta o coś głośno, nagle gdzieś pobiegnie. To znaczy, że żyje. Reagujmy jednak, gdy sytuacja się przeciąga i staje się trudna dla innych uczestników liturgii. Jeśli pomoże wyjście do zakrystii – zapraszamy was tam.

Czasem, w sytuacji dziecięcego buntu wychowawczego, nie ma sensu toczyć w kościele boju z dzieckiem w sprawie jego zachowania. Warto wtedy rozważyć, czy nie lepiej wyjść z kościoła. Komunikując zaraz dziecku całą sytuację: „Nie umiesz się zachować w kościele i dlatego wyszliśmy. Jest mi smutno z tego powodu, bo bardzo chciałem być na całej Mszy Świętej – to dla mnie ważne. Nie mogę jednak pozwolić na takie zachowanie.” W takim przypadku rodzice nie zaciągają winy z powodu nieobecności na Mszy Świętej. Chcieli przecież, podjęli próbę, ale obiektywne czynniki im to uniemożliwiły.


Formalnie rzecz biorąc małe dziecko nie ma obowiązku uczestniczenia we Mszy Świętej. Nie oznacza to, że jego zetknięcie z kościołem ma się dokonać w okolicach Pierwszej Komunii Świętej. Trzeba podejmować próby wprowadzania dziecka w życie kościoła, ale nie należy tego robić na siłę. Zawsze bądźmy mądrzy i roztropni.


Drodzy rodzice!


Szczególnie zachęcamy was do udziału we Mszy Świętej dla dzieci. Jej oprawa tworzona jest z myślą o naturze i wrażliwości dziecka. Jest krócej, dynamiczniej, są wspólne aktywności ruchowe, kazanie skierowane jest głównie do dzieci, ogłoszenia ograniczone do minimum.

Msza dla dzieci to także szerszy margines zachowań dzieci, który powinien być zaakceptowany. Nie oznacza to pozwolenia na wszystko. Proszę zachęcać dziecko, by podchodziło do dzieci prze ołtarzem. Gdy jednak widzimy, że dziecko mocno psoci, to reagujmy biorąc je do siebie. Dawkujmy wtedy samodzielność dziecka. Jak zawsze – mądrze i roztropnie.


Dzieci to nasz wspólny skarb. Bądźmy wspólnie odpowiedzialni za ich wychowanie i wprowadzenie w wiarę.


Duszpasterze


Po sytuacji z przerwanym kazaniem na chrzcie świętym staram teraz robić rzecz następującą. Przed Mszą Świętą podchodzę do rodziców i dzieci i „witam” się z dziećmi. Jak nie są całe zabecikowane jak mumia (a często nie są, bo niestety chrzci się zbyt „stare” dzieci) to podaję dzieciom palec, który one automatycznie zaciskają w swojej dłoni. W ten sposób przywitanie jest bardziej osobiste. Jest to też okazja, by ciepło „zagadać” do rodziców. I jest to okazja, by powiedzieć: „Jak zacznie mocno płakać, to nie bójcie się pójść do zakrystii. Może trzeba będzie przewinąć czy nakarmić. Sami będziecie najlepiej wiedzieć.”


Chciałbym też, by udało się zrobić oddzielne pomieszczenie w kościele (w Winnicy mamy coś takiego w wieży), które mogłoby służyć jako miejsce ewakuacji. Z podsłuchem (a najlepiej takze podglądem) tego co dzieje się w kościele. Z toaletą i miejscem na przewinięcie dziecka.

Jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku byłem w sali królestwa Świadków Jehowy w Płocku. Już wtedy były tam takie udogodnienia dla matek. Czasem trzeba nam się uczyć i od Świadków Jehowy.


I jeszcze w kwestii Mszy Świętej dla dzieci – ogromne znaczenie ma jak jest ona prowadzona. To jednak temat na osobny tekst.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II