54.jpg

Winnica 15 września 2016 roku.

54. Jak mówić o wierze?

Nie jest łatwo mówić o wierze.


Dowodem są małe dzieci. Proszę je spytać: „Co trzeba zrobić, by pójść do nieba?” Jakie będą odpowiedzi? Zamykać się będą w kręgu: „trzeba być grzecznym”, „trzeba się modlić i chodzić do kościoła”, „trzeba słuchać pani”, „pomagać mamie i tacie”, „sprzątać swój pokój”, „trzeba być dobrym”. Bardziej wysublimowane odpwiedzi dotrą do „kochać ludzi” i „kochać Boga”. Problem tylko, że wszystkie te odpowiedzi są błędne, nie dotykają istoty wiary.

Oczywiście wina nie leży po stronie dzieci. Winni są rodzice, dziadkowie, katecheci i księża. Żeby było jasne – ja też. Tak mówimy o Bogu, że dzieci nie docierają do prawdy.


Problem jest podwójny. Pierwszy to pedagogiczno-edukacyjny. Mamy problem, by nie wchodząc z jednej strony w abstrakcje a z drugiej w banały mówić o wierze. Drugi problem polega na tym, że… sami kiedyś bylismy dziećmi i dokładnie tak samo odpowiadaliśmy na postawione we wstepie pytanie.


Po drodze dorośliśmy, ale czy istotowo dojrzeliśmy w naszym myśleniu o wierze? Może nawet pozdawaliśmy na „pięć” traktat o łasce, może nawet potrafimy z pamięci pojechać cytatem ze świętego Pawła: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.” (Ef 2,8-9) W gruncie rzeczy jednak, „tak naprawdę”, gdzieś bardzo głęboko tkwi w nas przekonanie, że do nieba idą tylko grzeczni, bo są grzeczni.


Nie wyrzekamy się wiary, w sensie tego, co nam Kościół „podaje do wierzenia”, ale tak naprawdę mało (wcale) te prawdy do nas nie dotarły i wierzymy po swojemu. W ten sposób ogromny procent katolików nie wierzy po katolicku. W tym księża. Oczywiście trudno to nazwać prawdziwą herezją, bo brakuje tu świadomości, że jest coś „nie tak”. Problem jednak pozostaje.


Przekłada się to wszystko na kształt katechezy i kaznodziejstwa. Ogromną część katechez i kazań można streścić w tym wytrychu: „trzeba być grzecznym”. Uprzedzając krytyków – tak, trzeba być grzecznym, ale z czego innego to wypływa, ma inne motywacje i czemuś innemu służy.


Wymaga na koniec tej krótkiej refleksji (mam chęć na więcej, więc może to początek pewnego cyklu) samemu odpowiedzieć na pytanie: „Co trzeba zrobić, by pójść do nieba?” Trzeba pojąć, że idzie się do piekła. Zrozumieć, że tylko Jezus ma moc zatrzymać nasz upadek. I powiedzieć Mu: „weź mnie, proszę, do Siebie”.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:20 UT,
zachód słońca 18:48 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 155 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 210 dni
Imieniny obchodzą:
Helga, Karol, Franciszek
Twoje IP: 18.204.227.117
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II