59.jpg

Winnica 27 września 2016 roku.

59. Powszechna herezja w Kościele

Mamy problem. Problem polega na tym, że w Kościele Katolickim (zostańmy na wszelki wypadek w samej Polsce) nie głosi się pełnej katolickiej doktryny na temat podstawowy, czyli usprawiedliwienia, łaski i ich relacji do zasługiwania. Mamy do czynienia bądź z dziurą, bądź ze zniekształceniem prawdy. Prawda o zbawieniu w Jezusie albo nie jest głoszona albo jest przekręcana. Tym samym mamy do czynienia z powszechną herezją. Może nie w sensie dosłownym, bo błędne wierzenia przyjmowane są w „dobrej wierze”. Błądzący mają przekonanie o katolickości swoich poglądów. Więcej – gotowi są często oskarżyć o herezję głoszących prawdy katolickiej doktryny.


Herezja, czy też, powiedzmy łagodniej, błędy, polegają na redukcji chrześcijaństwa i wiary do sfery pewnych intelektualnych prawd, które należy poznać, przyjąć i w nie „wierzyć”. Mamy też pewien wzorzec – kanon postępowania, którego zachowanie sprawi, że w nagrodę pójdziemy do nieba. Mamy zatem do czynienia z jakimś rodzajem pelagianizmu – człowiek do nieba idzie w zasadzie samodzielnie. Od Boga otrzymuje jedynie wskazówki i zachęty. Bóg jest drogowskazem (tam idź) i światłem (przyświecę ci, byś się nie potknął). Na końcu, w nagrodę za twoje dobre życie, otrzymujesz życie wieczne, które słusznie ci się należy.


To wszystko jest ewidetnie błędne. Ginie tu gdzieś zbawcza ofiara Chrystusa, łaska, która jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Ginie gdzieś sam Chrystus i osobowe spotkanie z Nim. Nie z Jego nauką, nie z Jego przykładem, ale z Nim samym.


Powiem szczerze, że irytuje mnie końcówka dopowiedzenia różańcowego: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia„.


Jest to dość niefortunne sformułowanie. Co niby ono ma znaczyć? Są tacy, którzy najbardziej potrzebują? Czyli są inni, którzy potrzebują mniej? A może jeszcze inni, którzy tylko troszeczkę albo może i wcale? Dokładnie wszyscy najbardziej potrzebujemy Bożego Miłosierdzia. Gdy modląc się w ten sposób myślimy o kimś szczególniej – popełniamy błąd. Nawet w pierwszej ławce w kościele, zaraz po spowiedzi, z różańcem w ręce, potrzebujemy tyle samo Bożej łaski, co „trwale bezrobotni” spod budki z piwem, modercy, oszuści i rozpustnicy.


Tylko Bóg zbawia. Nie na podstawie naszych uczynków. I Bogu niech będą za to dzięki, bo gdyby weszła opcja uczynkowa, to nikt by nie został zbawiony. Nikt nie zapłaci ceny należnej za nasze zbawienie, tylko sam Jezus.


Owszem możemy się porównywać z innymi. Czasem na ich tle naprawdę ładnie wyglądamy. Rzecz jednak w tym, że mamy się porównać z Jezusem. Tu jednak każdy wypadnie blado. Chyba, że Jezus uczyni nas nowym stworzeniem? A to co innego – wtedy będziemy do Niego podobni. Tylko, że to właśnie jest Jego łaska a nie nasze zasługi.


Przed prawie rokiem, z racji Roku Miłosierdzia przygotowałem małą książeczkę do rozdawania po kolędzie. Starym zwyczajem nie ukrywałem jej treści. Nabywający, głównie księża, mogli pobrać i przeczytać całą jej treść. Dodatkowo książeczka uzyskała nihil obstat i imprimatur kurii lubelskiej. Mimo to jeden z księży, który nabył książeczki, wyraził swoje oburzenie jej treścią. Zapowiedział, że nie będzie jej rozdawał. Jeśli dobrze pamiętam była też mowa o paleniu. Nie mnie a książeczek.


Otrzymałem także list, który przyniósł listonosz. Niestety, choć podpisany (anonimów nie czytam) przez 11 osób bez adresu zwrotnego. Następującej treści:

W trosce o czystość wiary naszych dzieci, jako rodzice – uprzejmie prosimy księdza o pilne wycofanie z obiegu broszurki ks. autorstwa „Uczynki miłosierne i zbawienie”. Naszym zdaniem treść jej to: nadużywanie miłosierdzia Bożego, zachęcanie do grzechu przeciw Duchowi Św., protestantyzacja naszej katolickiej wiary, lekceważenie Matki Bożej i modlitwy różańcowej, szokujące lekceważenie Mszy św., podważanie pods. przykazań i dogmatów – a żarty… czy nie powinny być poprzedzone rozumem? Jest dla nas arcybolesne, że musimy bronić nasze dzieci przed manipulacją ze strony księży.

PS. Nasze opinie skonsultowaliśmy z opiniami zaprzyjaźnionych kapłanów – są zbieżne. Zostajemy z modlitwą za księdza.


Za modlitwę dziękuję. Ma ona wielką wartość a ja najbardziej potrzebuję Bożego Miłosierdzia. Wiele win na mnie ciąży, niemniej chyba żadna z powyższego katalogu. Treści nie wycofuję – przeciwnie głosić je będę gdzie się da. Poniżej publikuję całość broszurki do osądu czytelników.


Uczynki miłosierne i zbawienie

Jak możesz podobać się Bogu? I na jakiej drodze osiągasz zbawienie?

Wstęp

Rok Miłosierdzia został ogłoszony przez papieża Franciszka. Ma trwać od 8 grudnia do 20 listopada 2016. W Dzienniczku Św. Siostry Faustyny zapisano takie słowa Pana Jezusa: „Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk Moich są ukoronowane miłosierdziem. (301)

Miłosierny Bóg chce, byśmy i my stawali się miłosierni. W Dzienniczku czytamy: „Pragnę cię mieć w Swym ręku, jako podatne narzędzie dla spełnienia dzieł.” (1359) Odkrywajmy w Roku Miłosierdzia miłosierdzie Boga i nasze wezwanie do czynienia miłosierdzia – bycia dobrym narzędziem w ręku Boga. Niech ta książeczka chociaż trochę w tym dopomoże.

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


na Rok Miłosierdzia

Papież w bulli „Misericordiae vultus” ustanawiającej Jubileusz Miłosierdzia napisał:

„Jest moim gorącym życzeniem, aby chrześcijanie przemyśleli podczas Jubileuszu uczynki miłosierdzia względem ciała i względem ducha. Będzie to sposobem na obudzenie naszego sumienia, często uśpionego w obliczu dramatu ubóstwa, a także umożliwi nam coraz głębsze wejście w serce Ewangelii, gdzie ubodzy są uprzywilejowani dla Bożego miłosierdzia. Przepowiadanie Jezusa przedstawia te uczynki miłosierdzia, abyśmy mogli poznać, czy żyjemy jak Jego uczniowie, czy też nie. (…)


Nie możemy uciec od słów Pana, gdyż to na ich podstawie będziemy osądzeni: czy daliśmy jeść temu, kto jest głodny, czy daliśmy pić temu, kto jest spragniony, czy przyjęliśmy przybysza i ubrali nagiego, czy mieliśmy czas, aby być z chorym i z więźniem (por. Mt 25, 31-45). Podobnie również zostaniemy zapytani, czy pomogliśmy wyjść z wątpliwości, które sprawiają, że człowiek zaczyna się bać, i które stają się źródłem samotności; czy byliśmy zdolni do przezwyciężenia ignorancji, w której żyją miliony osób, a przede wszystkim dzieci pozbawione koniecznej pomocy, aby wyjść z biedy; czy byliśmy blisko tego, kto jest samotny i uciśniony; czy przebaczyliśmy temu, kto nas obraził i odrzuciliśmy każdą formę urazów i nienawiści, które prowadzą do przemocy; czy byliśmy cierpliwi na wzór Boga, który jest tak bardzo cierpliwy wobec nas; i wreszcie czy powierzaliśmy Panu na modlitwie naszych braci i siostry. W każdym z tych „najmniejszych” jest obecny sam Chrystus. Jego ciało staje się znów widoczne jako umęczone, poranione, ubiczowane, niedożywione, w ucieczce…, abyśmy mogli je rozpoznać, dotknąć i pomóc z troską. Nie zapominajmy o słowach św. Jana od Krzyża: «Pod wieczór życia będą cię sądzić z miłości».

Papież Franciszek


Uczynki miłosierne

Katechizmowa tradycja Kościoła układa katalogi uczynków miłosiernych. Rozróżnia uczynki miłosierne co do ciała i co do ducha.


Uczynki miłosierdzia co do ciała

Głodnych nakarmić

Spragnionych napoić

Nagich przyodziać

Podróżnych w dom przyjąć

Więźniów pocieszać

Chorych nawiedzać

Umarłych pogrzebać


Uczynki miłosierdzia co do duszy

Grzesznych upominać

Nieumiejętnych pouczać

Wątpiącym dobrze radzić

Strapionych pocieszać

Krzywdy cierpliwie znosić

Urazy chętnie darować

Modlić się za żywych i umarłych.


Czy można sobie kupić zbawienie?

Na tak postawione pytanie odpowiesz zapewne stanowczym „NIE!” Nie pasuje nam stanowczo kupiecka retoryka do opisania relacji Boga i człowieka. Gdy jednak popytasz ludzi, co trzeba, by dostać się do nieba usłyszysz liczne odpowiedzi w stylu: trzeba być dobrym, pomagać innym, przebaczać, modlić się i chodzić do kościoła. Gdy przyjrzymy się tym odpowiedziom, to wychodzi na to, że na podstawie naszych czynów – tych dobrych – Bóg wpuści nas do nieba. Znaczy to ni mniej, ni więcej, że jest to akt kupna – w zamian za jedno dostajemy drugie. Taki kierunek odpowiadania na pytanie: „co trzeba, by dostać się do nieba” jest błędny. Zbawienia nie możemy sobie kupić ani dobrymi uczynkami, ani modlitwą, ani niczym.


Jezusowy raban w świątyni

Jedna z najbardziej widowiskowych scen w Ewangelii to wyrzucenie kupców ze świątyni. Poprzestajemy zwykle na interpretacji tego wydarzenia jako troski Jezusa o świątynię swojego Ojca i walkę z nadużyciami. I nie jest to błędne. Bardzo ciekawa jest jednak interpretacja (o. Adam Szustak) idąca w zupełnie innym kierunku.

Handel odbywał się na szerokim dziedzińcu świątyni i był usługą za którą ludzie mogli być wdzięczni. Mogli łatwiej nabywać zwierzęta, które były im potrzebne do złożenia ofiary. Mogli wymienić pieniądze na takie, na których nie było ludzkich wizerunków zakazanych przez Prawo. I nie w prowadzonym handlu między ludźmi był problem, ale w handlu, który odbywał się między ludźmi a Bogiem.

Jezus wystąpił przeciw mentalności wyznającej, że w zamian za złożone ofiary zyskuje się przychylność Boga. Zapewne im większe grzechy tym większa ofiara. Używając sarkazmu można powiedzieć tak: „nagrzeszyłem, ale zarżnę Bogu barana, złożę dwa pieniążki i mam czyste ręce wobec Boga”. Jezus wyrzucając kupców chciał powiedzieć – nie taką drogą osiąga się zbawienie.

Gdy dzisiaj myślimy, że jeśli odmówimy tysiąc razy „Zdrowaś Maryjo”, pomożemy komuś, pójdziemy na pielgrzymkę, surowo pościmy i tym samym załatwimy przychylność Boga, to w bardzo podobny sposób, jak w świątyni, uprawiamy handel z Bogiem. Bóg jednak mówi: „Droga do zbawienia jest inna”.


Jezu ratuj!

Co jest nam potrzebne do zbawienia? Łaska Boża. W głównym prawdach wiary powtarzamy: „Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna”.

Co z tego wynika? Wynika z tego, że zbawienie jest za darmo. Łaska to dar darmo dany. Gdybyśmy mieli na zbawienie zasłużyć, wypracować je, to zbawienie byłoby zapłatą. Zapłata jest jednak tym, co się słusznie należy – nie jest łaską. Gdy robotnik pracuje to dostaje pieniądze nie jako łaskę pracodawcy, ale jako należność.

My wobec Boga nie mamy takiej pozycji. Nie możemy zapracować na zbawienie w taki sposób, by ono się nam należało. Zbawienie zawsze pozostaje łaską. To co nam się należy to śmierć. Biblia naucza: „Wszyscy (…) zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej.” (Rz 3,23) Oraz: „Zapłatą za grzech jest śmierć”. (Rz 6,23a)


Obrazowo, dowcipnie, ale bardzo prawdziwie prawdę o zbawieniu wyraża historyjka przytoczona przez Marcina Jakimowicza:

„Przychodzi baba do nieba. Zatrzymuje ją św. Piotr.

– Przepraszam, a pani dokąd?

– Do nieba – pada wyraźna odpowiedź.

– Zaraz, zaraz, to nie takie proste. Wcześniej trzeba przejść mały teścik.

– No dobrze – już mniej pewnie odpowiada baba.

– By wejść do nieba trzeba uzbierać cztery tysiące punktów. Proszę opowiedzieć coś o swoim życiu.

– Często odmawiałam różaniec – po chwili zadumy odpowiada rzeczona.

– No dobrze, pół punktu…

– Ile?????????

– Pół punktu, dobrze pani słyszy!

– Słuchałam Radia Maryja i Katolickiego Radia PLUS.

– Pół punktu.

– Chodziłam (…) na msze …

– Jeden punkt.

Po godzinnej walce wycieńczona baba zgromadziła dwadzieścia pięć punktów.

– No cóż, przykro mi, nie zmieściła się pani w limicie – oznajmia św. Piotr.

– Jezu, ratuj!!! – woła zdesperowana kobieta.

– Brawo, cztery tysiące punktów. Tędy proszę …”


Choćby nasze życie było najświętsze i najcnotliwsze – nie uzbieramy „czterech tysięcy punktów”. Możemy je jedynie dostać – od Jezusa. A dostajemy je prosto – widzimy naszą beznadziejność i niemoc, widzimy Boga, który wszystko może i mówimy do niego pokornie – ratuj mnie. Nie mówimy: „dawaj, bo mi się należy”. Mówimy: „daj, boś dobry a ja bez ciebie ginę”.


To co z tymi uczynkami?

Czy zatem mamy żyć byle jak, grzeszyć ile wlezie, bo przecież potem i tak wszystko dostaniemy za darmo od Boga? Oczywiście, że nie!

Papież Franciszek w swojej bulli pisze tak: „Przepowiadanie Jezusa przedstawia te uczynki miłosierdzia, abyśmy mogli poznać, czy żyjemy jak Jego uczniowie, czy też nie.” Nasze życie i postępowanie jest wynikiem naszego spotkania z Jezusem, owocem zbawienia, które otrzymaliśmy wcześniej za darmo, papierkiem lakmusowym naszej więzi z Bogiem – sprawdzianem. Jeśli czasem mówimy o nagrodzie życia wiecznego to w logice zdania z prefacji o świętych: „w zgromadzeniu świętych jaśnieje Twoja chwała, bo dzięki Twojej łasce zdobyli zasługi, które nagradzasz”.


Systematyzuje to Katechizm Kościoła Katolickiego: „w porządku łaski inicjatywa należy do Boga, dlatego nikt nie może wysłużyć sobie pierwszej łaski, która znajduje się u początku nawrócenia, przebaczenia i usprawiedliwienia”. Dopiero „poruszeni przez Ducha Świętego i miłość możemy później wysłużyć sobie i innym łaski potrzebne zarówno dla naszego uświęcenia (…), jak i do otrzymania życia wiecznego” (KKK 2010).


A wszystko ilustruje pięknie przypowieść o nielitościwym dłużniku (Mt 18,23-35).

Do króla przyprowadzono sługę, który winien był niewyobrażalną ilość pieniędzy. Człowiek zarzekał się, że spłaci ten dług, prosił tylko o cierpliwość. Co zrobił król? Wspaniałomyślnie darował mu wszystko i puścił go. Oto jak wielka jest dobroć Boga!

Co zrobił jednak ów człowiek. Spotkał kogoś, kto jemu winien był pieniądze. Była to suma realna do spłacenia. Jednak nie było tu żadnego miłosierdzia – dłużnik poszedł do więzienia. Sprawa doszła do króla. Nielitościwy sługa został oddany katom.

Streścić historię można w słowach: Nie miał nic, dostał wszystko i stracił wszystko.


Nasza osobista historia zaczyna się bardzo podobnie. My także nie mieliśmy nic. My także dostaliśmy wszystko. Żyjmy tak, by tego nie utracić. Dostaliśmy łaskę, łaską się dzielmy. Zatem: Dajmy jeść i pić spragnionym. Przyodziejmy nagich. Podróżnych przyjmijmy pod dach. Pocieszajmy więźniów i nawiedzajmy chorych. Pochowajmy zmarłych. Grzeszących upominajmy, nieumiejętnych pouczajmy, wątpiącym dobrze radźmy, strapionych pocieszajmy, krzywdy cierpliwie znośmy, urazy darujmy i módlmy się za żywych i umarłych.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II