66.jpg

Winnica 30 października 2016 roku.

66. Dom grzesznika

XXXI Niedziela Zwykła, C; Mdr 11,22-12,2; Ps 145,1-2.8-11.13-14; 2 Tes 1,11-2,2; J 3,16; Łk 19,1-10;

W naszej parafii jest dużo domów. Dużo różnych domów. Stare i nowe, duże i małe, bogate i biedne. W niektórych domach roi się od dzieci, inne stoją puste. Pomyślmy sobie, który dom wybrałby Jezus, gdyby chciał się zatrzymać na dłużej?

Odpowiedzmy idąc tropem dzisiejszej Ewangelii. Wiele domów było w Jerychu. Dużych i małych, bogatych i biednych. Który dom wybrał Jezus? Wybrał dom Zacheusza, bo był to dom… grzesznika.

Gorszyło to bardzo ludzi: „Wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę.” (Łk 19,7)

A może nas też to trochę gorszy? Może nie okazujemy tego wprost, ale czujemy, że ten Jezus jakoś tak przesadza, promując grzeszników, celników i te nierządnice. Czy nie powinien bardziej promować „porządnego życia”, które byłoby wzorcem dla innych?


Prawda jest taka, że nie ma czegoś takiego jak „porządne życie”. Pominąwszy dzieci (te zupełnie małe) i osoby głęboko upośledzone (gdzie trudno mówić o rozumieniu i działaniu woli) wszyscy jesteśmy grzesznikami. Owszem – różnimy się w grzechach. O grzechach niektórych wie cały świat, inne grzechy są ukryte, ale jakie to ma w gruncie rzeczy znaczenie przed Bogiem? Dokładnie żadne! Jeden grzeszy hurtowo, inny detalicznie, ale nie ma to większego znaczenia. Jakie ma znaczenie, czy w samochodzie trzasnęła ci jedna opona, cztery opony, czy przepalił się jeden mały, maleńki, bezpiecznik? W każdym przypadku nie pojedziesz. Jesteśmy grzesznikami. Wszyscy bez wyjątku.


Niestety ta prawda nie jest przyjmowana. Jest negowana i odrzucana. Wielu uznaje się za bezgrzesznych. Nie używam tu żadnej przenośni. Po prostu nie przyznają się do żadnego grzechu i żadnej słabości. Inni uznają formalnie to miano grzesznika wobec siebie, ale bagatelizują je, usprawiedliwiają się. „Tak, zrobiłem to, ale wszyscy tak robią, ale to przecież nic wielkiego, ale to nie moja wina, ale musiałem, ale nie chciałem, ale to…, ale tamto.” Często bijemy się w te nasze piersi, ale nie ma to najmniejszego znaczenia – pusty gest.


Dlaczego to uznanie grzeszności jest takie ważne? Dlaczego ciągle do tego wracam? Uznanie grzeszności „ustawia nas” we właściwej relacji do Boga”. Tylko jako grzesznicy potrzebować będziemy zbawienia od naszych grzechów. Tylko grzesznik potrzebuje zbawiciela. Wszyscy jesteśmy grzesznikami, ale rzecz w tym, by to wiedzieć, widzieć skutki i konsekwencje, wyznawać swoją grzeszność przed Bogiem i prosić o zbawienie. Prosić o zbawienie, czyli zapraszać do siebie, do swojego domu, do domu grzesznika. Uznajmy i poczujmy naszą grzeszność.


W przyjęciu tej prawdy nie chodzi o nasze dołowanie się, samobiczowanie i katowanie myślą jacy jesteśmy beznadziejni. Prawdę o grzeszności możemy i powinniśmy potraktować jako dobrą nowinę. „Do grzesznika przyszedł w gościnę!” Tylko grzesznik może ugościć Jezusa. Tylko grzesznik może spotkać się z Jezusem. Dzisiejsza Ewangelia tak właśnie się kończy: „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.” (Łk 19,10)


Jesteś grzesznikiem? Mam dla ciebie dobrą nowinę! Jezus cie szuka. A jak szuka to znajdzie! Nie jesteś grzesznikiem? Uważasz, że jesteś doskonały? Mam, niestety, nowinę złą dla ciebie. Jezus szuka kogoś innego. Jezus kiedyś wszedł do Jerycha. Szukał grzesznika o imieniu Zacheusz. Znalazł go, zbawił i przemienił jego życie. Dzisiaj wchodzi do Winnicy, szuka innych grzeszników. Szuka ciebie. Nie uciekaj, pozwól Mu się znaleźć.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II