70.jpg

Winnica 24 listopada 2016 roku.

70. A ja kazania czytam z kartki

Ostatnio media obiegł news o tym, że papież Franciszek jest przeciwny kazaniom z kartki. Jest o tym na przykład [TUTAJ]

W całym tekście nie ma nic zdrożnego. Przeciwnie – znajdujemy świadectwo pilnego i rzetelnego poddania się Duchowi Świętemu, by słuchaczom kazania dać ziarno a nie plewy. Daj Boże, by każdy ksiądz tak się przygotowywał do wygłoszenia kazania:

„Zaczynam w południe dnia poprzedzającego. Czytam teksty z następnego dnia i na ogół wybieram spośród dwóch czytań. Potem czytam głośno wybrany fragment. Potrzebuję usłyszeć dźwięk, słowa. A później zaznaczam w swoim notatniku to, co mnie najbardziej uderzyło, zaznaczam kółeczkiem słowa, które mnie poruszają. Następnie przez resztę dnia napływają różne słowa i myśli, a ja robię to, co powinienem: rozmyślam, zastanawiam się, próbuję różnych spraw…”


Papież daje też wiele prostych, ale mądrych rad:

Franciszek wspomniał też o swych doświadczeniach ze spotkań z różnymi osobami, także w konfesjonale, o rozmowach osobistych, podkreślając, że wszystko to zawsze pomaga mu w kaznodziejstwie. „Im bliżej jesteś ludzi, tym lepiej głosisz kazanie i tym bardziej zbliżasz Słowo Boże do ich życia” – przyznał papież. Dodał, że „w ten sposób Słowo to łączy się z doświadczeniem ludzkim, które go potrzebuje”. „A im bardziej oddalasz się od ludzi i od ich problemów, tym bardziej sam uciekasz w teologię zawartą w formułce: «tak ma być a tak nie», która nic nie głosi, jest pusta, oderwana, skupiona na niczym” – podkreślił Ojciec Święty. Zauważył przy tym, że niekiedy „swoimi słowami odpowiadamy na pytania, których nikt nie zadaje”.

Boję się jednak, że w tempie życia zostanie w głowach tylko jedna myśl. Mniej więcej taka: „Papież jest przeciwny kazaniom z kartek.” I będzie tak: Nie będzie kartki, bo trzeba iść stylem Franciszka, ale jednocześnie nie będzie ani medytacji, ani żadnego przygotowania.


Ja staram się wszystkie swoje kazania mieć napisane na kartce. Nie punkty, nie skrót czy schemat, ale całość – słowo w słowo. Czynię tak z szacunku dla mojego słuchacza. Choć jestem absolutnie przekonany, że brak napisanego kazania nie musi oznaczać braku szacunku. Choć może tak być.


Taki styl (pisania) pozwala uniknąć wielu nieporozumień, gdy powie się nie do końca to, co chciało się powiedzieć. Takie przygody zdażają się (bo są nieuniknione) papieżowi Franciszkowi. Powiedział kiedyś w jednym z improwizowanych przemówień: „Zdecydowana większość naszych małżeństw sakramentalnych jest nieważna.” Później trzeba było to zamieniać na: „część” tych małżeństw jest nieważna


Biorąc pod uwagę, że każde papieskie słowo jest brane pod lupę, rozbierane do spodu z nadzieją na znalezienie dziury w całym, wolałbym, by papież miał wszystkie swoje kazania na kartce.


Czy kartka z kazaniem oddziela od wiernych? Może, ale wcale nie musi. To rozdzielenie rodzi się gdzieś zupełnie indziej. Czy w tym przykładzie kartka w jakikolwiek sposób odziela kaznodzieję od sluchaczy? Na wszelki wypadek chcę zaznaczyć, że nie chodzi mi o przeciwstawienie jednego papieża drugiemu. Franciszek też ma kartki. Jest jeszcze jedna zaleta pisanego kazania. Kilka klików i może znaleźć się w Internecie. Kilka innych klików polonisty i redaktora, i mamy książkę.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:21 UT,
zachód słońca 18:46 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 153 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 212 dni
Imieniny obchodzą:
Marianna, Marzena, Erazm
Twoje IP: 3.235.75.174
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II