2.jpg

Winnica, 16 stycznia 2011 roku.

2. Płoń

Druga Niedziela zwykła, A; Iz 49,3.5-6; Ps 40,2.4ab.7-8a.8b-9.10; 1Kor 1,1-3; J 1,14.12b; J 1,29-34;


Gdy człowiek ziewa zasłania dłonią usta. Takie są wymogi kultury. Są jednak takie ziewnięcia, gdzie zasłonięcie ust nie pomoże. Gdy kochanek adoruje i pieści kochankę a ta ziewnie to podcięte zostają całkowicie miłosne zapędy. Gdy młody poeta czyta swoje wiersze a ziewnie słuchający go mistrz, to może się zdarzyć, że młody nie napisze już żadnej strofy. Gdy kaznodzieja usłyszy ziewnięcie z ostatniej ławki to nie może zrobić dla swojego kazania niczego lepszego jak wyrzec słowo "amen" i zejść z ambony. Nie o ziewaniu jednak będzie dzisiejsze kazanie, ale o tym, że trzeba płonąć.


Starsi z nas, pamiętający łacińską liturgię wiedzą, że Baranek Boży to Agnus Dei. Chciałbym byśmy to słowo zestawili z sanskryckim (staroindyjskim) słowem agnii, które oznacza ogień w liczbie mnogiej. I zestawili jeszcze ze znanym rosyjskim ????? (agoń), które tak samo oznacza ogień. I ostatnie zestawienie, znowu z łaciną, ignis oznacza także ogień.


Agnus, agnii, agoń, ignis. Co oznacza to zestawienie poza fonetycznym podobieństwem? Otóż to, że baranek – agnus oznacza po prostu zwierzę, które ma być spalone. To jest zwierze, które ma płonąć na ołtarzu, zwierzę ofiarne.

Barankiem Bożym zostaje dzisiaj nazwany Jezus Chrystus. Czyni to Jan Chrzciciel nad brzegami Jordanu. To wyznanie trafia do liturgii. I dzisiaj, i na każdej Mszy Świętej, usłyszymy te słowa.


Co oznacza dla nas, że Jezusa został nazwany barankiem? Wśród wielu tłumaczeń, które to wyjaśniają, jest i to związane z przywoływanymi słowami.

Jezus ma być całopalną ofiarą złożoną na ołtarzu. To ofiarowanie – całopalenie dokonało się w ofierze krzyża. Ten moment to szczyt, ale o całym życiu Jezusa można powiedzieć, że było to życie, które płonie.

Bardzo często, na obrazach, które mamy w domu, widać przedstawione Serce Jezusa. To serce płonie. Przypomnijmy sobie litanijne wezwanie: Serce Jezusa – gorejące ognisko miłości.

Jezus jest Barankiem – spala się i sam jest ogniem. Jezus to ogień miłości. Ten ogień jest wielki i niepowstrzymany. Słyszymy o nim w Pieśni nad Pieśniami: "Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki." (Pnp 8,7a)


Tę miłość widzimy, gdy Jezus uzdrawia chorych, gdy przebacza grzechy, gdy uczy ludzi jak mają żyć.

Jezus jest Barankiem – ogniem miłości, która zbawia świat.

Nasze życie polega na przyjęciu tej miłości. Mamy dać się Jezusowi podpalić. Każdy z nas ma płonąć.


Nie o każdym człowieku powiemy, że płonie. Powiemy tak o tym, kto żyje z pasją i miłością, kto jest wielkim ładunkiem energii, kto zapala i pociąga innych.

Gdy ludzie płoną – inaczej wygląda świat.

Gdy kochanek płonie – kochanka nie ziewa.

Gdy poeta płonie – mistrzowi świecą się oczy.

Gdy kaznodzieja płonie – nawracają się słuchacze.


Czy jest w nas ten ogień? Chyba ciągle za mało. To co powinno płonąć wielkim ogniem tli się nieśmiało, albo może zupełnie już wystygło?

I czy w ogóle chcemy, by mieć w sobie ten ogień?


Najbardziej ognistą postacią z Biblii był prorok Eliasz. O nim napisano: "Następnie powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia." (Syr 49,1)

W jego życiu był taki moment, gdy zawędrował na górę Synaj. "Tam wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: Co ty tu robisz, Eliaszu? A on odpowiedział: Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie." (1Krl 19,9-10)


Płonął gdy inni zgaśli, płonął na przekór wszystkim.

Czy potrafimy tak? Czy chcemy?

Gdy ludzie płoną – inaczej wygląda świat.

Czy potrafimy żyć z pasją i miłością, czy potrafimy pociągać innych? Czy ludzie patrząc na nas widzą płomień?


U proroka Izajasza czytamy: "Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłyska nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan, i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu." (Iz 60,1-3)


Czy to proroctwo wypełnia się w nas? Czy damy komuś światło? Pokażemy drogę?

Nie możemy świecić, nie płonąc. Nie zapłoniemy, nie zbliżając się do ognia Jezusowej miłości.


Może to jest dobry czas, by wezwać nas do adoracji Najświętszego Sakramentu. W takim czasie nie chodzi o wielkie deliberowanie z panem Bogiem, ale o jedną prośbę: "zapal mnie". Po prostu być przed Bogiem, wpatrywać się w Niego i mówić Mu: "zapal mnie".


Gdy ludzie płoną – inaczej wygląda świat.

Daj się zapalić! Płoń!


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:19 UT,
zachód słońca 18:49 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 156 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 209 dni
Imieniny obchodzą:
Kira, Bonifacy, Waleria
Twoje IP: 3.235.172.213
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II