3.jpg

Winnica, 09 lutego 2017, 16. Wieczernik Winnicki

3. Jezus zwyciężył, szatan pokonany

Czwartek V Tygodnia Zwykłego, rok I, Rdz 2,18-25; Ps 128,1-5; Mt 11,25; Mk 7,24-30


Razem z wiarą w Boga kona przekonanie o istnieniu diabła. A może i szybciej. Może to jest ten czas, by przypomnieć, że szatan istnieje i działa. Apostoł Piotr w swoim liście ostrzega: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.” (1P 5,8) Podejmijmy to ostrzeżenie. I to w sposób właściwy, bo z jednej strony niewiara w istnienie diabła jest fatalna w skutkach jak i przesadna fascynacja tą postacią jest szkodliwa.


Dzisiejsza Ewangelia jasno stwierdza, że córka owej Syrofenicjanki była opętana przez ducha nieczystego. Pojawiają się jednak interpretacje-spekulacje, że dziewczynka nie była opętana tylko chora. Zostawmy jednak takie kombinowanie jako pozbawione postaw, bo gdyby dziewczynka była chora, to ewangelista tak właśnie by napisał – że jest chora.


Ewangelie obficie przeplecione są interwencjami Jezusa i cudami uzdrowień i uwolnień. Tam gdzie chodzi o chorobę czytamy, że ktoś jest chory. Tam gdzie kto jest opętany, czytamy o diable.

Ewangelie rozróżniają te rzeczywistości. W jednych szwankuje natura, w drugich działają ciemne moce.

Dziewczynka nie była chora, była opętana. Szatan istnieje i działa. Nie lekceważmy go.


Skąd wziął się szatan? To Boże stworzenie, to upadłe anioły. Tak jak człowiek może sprzeciwić się Bogu, tak sprzeciwić się może anioł. Mamy wolność, która z jednej strony prowadzi do możliwości uwielbiania Boga i prawdziwej miłości, z drugiej zaś strony stwarza możliwość grzechu i buntu.


Tradycja Kościoła odczytuje drugie dno w proroctwie Ezechiela opisującego króla Tyru: „Synu człowieczy, podnieś lament nad królem Tyru i powiedz mu: Tak mówi Pan Bóg: Byłeś odbiciem doskonałości, pełen mądrości i niezrównanie piękny. Mieszkałeś w Edenie, ogrodzie Bożym; okrywały cię wszelkiego rodzaju szlachetne kamienie: rubin, topaz, diament, tarszisz, onyks, beryl, szafir, karbunkuł, szmaragd, a ze złota wykonano okrętki i oprawy na tobie, przygotowane w dniu twego stworzenia. Jako wielkiego cheruba opiekunem ustanowiłem cię na świętej górze Bożej, chadzałeś pośród błyszczących kamieni. Byłeś doskonały w postępowaniu swoim od dni twego stworzenia, aż znalazła się w tobie nieprawość.” (Ez 28,12-15)


Mamy zatem pradawną doskonałość i piękno, które dotknięte zostało nieprawością.

Szatan i diabeł to nie są imiona. To są funkcje. Szatan to słowo hebrajskie i oznacza przeciwnika. Słowo diabeł ma rodowód grecki i oznacza rozwalanie. I to są zadania, jakie wybrał sobie upadły anioł: „kraść, zabijać i niszczyć” (por. J 10,10).

Szatan ma swoje imię. Lucyfer brzmi strasznie, ale to imię znaczy „niosący światło”. „Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody?” (Iz 14,12)

Niosący światło staje się niosącym ciemność. Pokazuje to także naturę szatana – to jest przebieraniec i oszust. Zawsze się będzie stroił w piórka dobra i piękna.

On nigdy nie przyjdzie i nie powie: „chcę cię okraść, zabić i zniszczyć”. On powie: przynoszę ci wolność, ulgę, pocieszenie, radość, miłość, nasycenie. I nigdy nie dotrzyma słowa. Zamiast wolności dostaniesz zniewolenie i nałóg. Zamiast ulgi, cierpienie. Zamiast pocieszenia i radości, gorzkie łzy smutku. Zamiast miłości, nienawiść i wrogość.


Szatan nigdy cię nie nasyci. To jest, wydaje mi się, niezwykle ważne, bo bardzo łatwo przez to rozpoznać jego diabelską robotę. Jego propozycje nigdy nie nasycają. Zawsze człowiek pozostanie pusty i głodny.

Czy słyszał ktoś, by pijak pijąc powiedział w pewnym momencie, że już się napił? Hazardzista czy nałogowy gracz, że już się nagrał. Narkoman, że już przeżył swoje i wystarczy mu.

Ciągłe nienasycenie, łaknienie i ciągła nadzieja, że następny raz będzie tym, co nasyci i ukoi.

Nie nasyci i nie ukoi.

Tylko Bóg nasyca.


I wystarczy już o diable. Niech nas bardziej zajmuje Bóg – jego wielkość i chwała. „Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.” (Mt 6,33)

Jest taki piękny fragment w liście Jana: „Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła.” (1J 3,8)


I to jest piękne. Szatan i jego dzieło może budzić przerażenie. Możemy się czuć zagrożeni i przestraszeni, ale przecież nie jesteśmy sami. To nie jest tak, że w walce z szatanem skazani jesteśmy na własne pomysły i zdolności.

To Jezus nas chroni, to drogocenna krew Jezusa nas wybawia, to w jego ramionach jesteśmy.

W Ewangelii Jana czytamy: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.” (J 10,27-28)

Jeśli jesteś w ramionach Jezusa – nikt cię stamtąd nie wyrwie, nawet szatan.

Jeśli zaś żyjesz po swojemu to nikt cię specjalnie nie musi wyrywać. Toczysz się do piekła. I nie ma znaczenia czy szybko czy wolno. Czy po cichutku, czy z wielkim hałasem.


Jezus jest zwycięzcą szatana. Przypomnijmy od czego rozpoczyna się Ewangelia Marka. Chrzest Jezusa, kuszenie, powołanie pierwszych uczniów i od razu konfrontacja ze złym duchem: „Przyszli do Kafarnaum. Zaraz w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. (Mr 1,21-27)


I tak już będzie zawsze. Zauważmy z jaką łatwością Jezus zwycięża. Nawet jeśli szatan pieni się i wrzeszczy to Jezus jest spokojny i minimalistyczny w gestach i słowach: „Milcz i wyjdź z niego.” A w przypadku dzisiejszej Ewangelii nawet nie fatyguje się, by stanąć do walki. Oznajmia tylko: „zły duch opuścił twoją córkę”. (Mk 7,29b)

Każde spotkanie Jezusa z diabłem to wygrana. Aż do Golgoty i krzyża. To nie była przegrana Jezusa. To było Jego ostateczne zwycięstwo – „szatan, który na drzewie zwyciężył, na drzewie również został pokonany”.


„I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci.” (Ap 12,7-11)


Chciałbym, byśmy zostali z tym tryumfem Boga w naszych myślach i sercu. Jezus zwyciężył, szatan pokonany.


Jestem jednak daleki od sielanki i beztroski. To nie jest tak, że Bóg się obywa bez nas, że nasza rola to tylko kibicowanie walce, której wynik z góry jest ustalony.

Ten sam fragment Apokalipsy zwraca naszą uwagę na naszą rolę w duchowej walce. Obraz zbawionych w niebie ma przypisane takie słowa: „zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci”. Mamy zatem krew Baranka, ale i naszą krew.

Jest tam mowa o słowie świadectwa. Świadectwo to greckie słowo µ???????? (martyrias). Z tego właśnie słowa wzięła się martyrologia. Ten, który daje prawdziwe świadectwo jest męczennikiem. Te dwa pojęcia związały się nierozdzielnie z sobą. Zresztą dalsza część wersetu wprost o tym mówi: „nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci”.


Życie chrześcijanina to nie jest sielanka. To jest walka aż do przelewu krwi o związek z Jezusem, o bycie z Nim w przymierzu.

Zauważ dobrze. Nie tyle walczysz z szatanem co walczysz o Boga w swojej duszy. Gdy jesteś z Nim, z Bogiem, nic ci nie zagraża.

Nie walczysz z szatanem, bo masz większego wroga – twój grzech, przez który tracisz Boga. Autor Listu do Hebrajczyków karci tych, do których pisał: „Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi.” (Hbr 12,4)


Dzisiaj przeżywamy swoistą modę na interesowanie szatanem, opętaniami, egzorcyzmami.

Szatan jest, potrafi opętać człowieka, potrzebne są egzorcyzmy.

Ja jednak ci mówię – swój czas, swoje serce, swoją energię i zapał poświęć szukaniu Boga. Gdy znajdziesz troszcz się o umacnianie tej więzi. Czytaj Słowo Boże, módl się i przystępuj do sakramentów.

Gdy będziesz z Bogiem nic ci nie grozi.

Gdy będziesz z Bogiem, znajdziesz nasycenie.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 02:19 UT,
zachód słońca 18:49 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 156 dzień i 24 tydzień r.
do końca roku pozostało 209 dni
Imieniny obchodzą:
Kira, Bonifacy, Waleria
Twoje IP: 3.235.172.213
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
03.02.2018
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II