o. John Baptist Bashobora


O. John Baptist Bashobora urodził się 5 grudnia 1946 roku. W wieku 2 lat stracił ojca, ale nie wiedział o tym, gdyż jego wychowaniem zajął się jego wujek wraz ze swoją żoną, którzy nie powiedzieli mu, że nie są jego rodzicami. Aż do swoich święceń kapłańskich żył z tą nieświadomością myśląc, że ci, z którymi mieszka, to jego rodzice.


W dniu swoich święceń kapłańskich dowiedział się, że jego ojciec nie żyje, a jego matka, którą wypędzono po śmierci męża, mieszka teraz gdzie indziej. Okazało się, że to jego ciotka, ta, która go potem wychowywała, otruła jego ojca, gdyż była zazdrosna o miłość panującą w jego rodzinie, o to, że mały John był bardzo inteligentnym chłopcem, mądrzejszym od jej dzieci. Potem też próbowała otruć o.Johna, gdy był dzieckiem. Podała mu raz zatrutą owsiankę w naczyniu. Gdy mały John zrobił przed jedzeniem znak krzyża, naczynie rozpadło się na drobne kawałki. W dniu święceń kapłańskich ciotka podeszła do o.Johna i poprosiła, żeby wybaczył jej to, co zrobiła. Wybaczył jej w Imię Jezusa, spotkał się też ze swoją mamą, odzyskał rodzinę.


o.John poznał Jezusa bardzo wcześnie. Jako mały chłopiec w szkole podstawowej widział na ścianie obrazek Dzieciątka Jezus. Nie bardzo wiedział jeszcze kto to jest, ale z Biblii przeczytano mu, że to Dziecię wzrastało w mądrości, w latach i w łasce Bożej. A więc on też tak chciał wzrastać.


Gdy miał 7 lat katechista powiedział jemu i innym dzieciom, że są Ciałem Jezusa. A więc mały John zapytał Jezusa: "Skoro jesteśmy Twoim Ciałem, to czy możesz użyć mnie jako swoje narzędzie, że gdy dotknę ludzi, to oni będą uzdrowieni"? Jezus wysłuchał tej prośby.


W wieku 10 lat poszedł do niższego seminarium, by być jak Jezus. Nie chciał początkowo być księdzem, bo księża kojarzyli mu się tylko ze śmiercią. Ponieważ kapłanów w Ugandzie było wtedy niewielu, modlitwę w kościele prowadzili katechiści, a kapłan w jego wiosce pojawiał się prawie wyłącznie wtedy, gdy był wzywany do osoby umierającej, żeby udzielić jej sakramentu namaszczenia. A więc gdy przyjeżdżał kapłan, zawsze ktoś umierał. Wiedział też, że nie mógłby zostać księdzem, bo jego ojciec (czyli wujek) był poligamistą, miał drugą żonę, a synowie poligamistów nie mogli przyjmować święceń kapłańskich. Znalazł się jednak mądry kapłan, który zobaczył inteligencję i mądrość w tym chłopcu i pozwolił mu przejść do wyższego seminarium.


Od najmłodszych więc lat o.John był blisko Jezusa, zawsze traktował Go jak swojego największego przyjaciela. Czytał Biblię i próbował robić tak, jak w niej było napisane, np. pościł przez 40 dni jak Jezus. W dzieciństwie spotkał też dwóch księży z Kanady, którzy pracowali w Ugandzie i byli już wtedy zaangażowani w odnowę charyzmatyczną. Modlili się za chorych, głosili Słowo Boże z mocą. Zaraz po Soborze Watykańskim II ludzie nie rozumieli jeszcze charyzmatyków i myśląc, że to zielonoświątkowcy, odesłali tych kapłanów do domu.


Jako siedemnastoletni młodzieniec został przyjęty do Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Otrzymał wtedy dar uzdrawiania. W kapłańskim posługiwaniu widać niezwykłe namaszczenie do przepowiadania Ewangelii z mocą tak, że towarzyszą temu znaki i cuda. Pan Bóg uwalnia wtedy wielu ludzi od złych duchów, dokonuje wielu uzdrowień; były także wskrzeszenia zmarłych. Ksiądz John, jako sługa Ewangelii, pomaga ludziom przyjąć moc nowych narodzin w Duchu Świętym, aby w całej pełni ukształtował się w nich "charakter Jezusa Chrystusa".


Gdy o.John rozpoznał swoje powołanie kapłańskie postanowił wstąpić do pracującego w Ugandzie Zgromadzenia Świętego Krzyża i wyjechał do Indii, by tam odbyć nowicjat. Ponieważ już wtedy posługiwał modlitwą o uzdrowienie nie złożył tam ślubów, wrócił do Ugandy. Święcenia kapłańskie przyjął w 1972 r. i został wysłany na studia do Rzymu. Podczas pobytu w Rzymie uzyskał doktorat z teologii duchowości. W Rzymie również przyłączył się do wspólnoty odnowy charyzmatycznej, wszedł głębiej w znajomość darów charyzmatycznych, poznał tam ludzi, którzy pomogli mu przyjąć to, czym Bóg go obdarzył i oddać się posłudze.


Po powrocie do Ugandy, w kraju panowała wojna domowa. Była okropna bieda. Ksiądz John spotkał siedmioletnią dziewczynkę, która nie mogła się uczyć, bo rodzice zostali zabici a nikt nie mógł pokryć kosztów nauki. Postanowił jej pomóc. Potem trafił na pięcioro dzieci w podobnej sytuacji. Też pomagał im w uzyskaniu wykształcenia. Jedno z nich ukończyło uniwersytet, ma pięcioro dzieci, pracuje jako biznes-woman. Drugie jest prawnikiem, trzecie lekarzem. widząc wiele sierot, założył pierwszy sierociniec. Sierot każdego roku przybywało, zaczął więc budować dla nich domy i szkoły, chcąc oprócz wychowania dać tym dzieciom dobrą edukację, by w przyszłości poradziły sobie w życiu dorosłym. Obecnie pod opieką Księdza John?a znajduje się ponad 4 tys. dzieci, osieroconych na skutek działań wojennych lub innych nieszczęść.


Obdarowany mocą Ducha Świętego w przepowiadaniu Ewangelii, Ksiądz John pielgrzymuje do wielu krajów na świecie. W Polsce był juz wielokrotnie. Jego wiara w żywą i realną obecność Jezusa w naszych sercach przyciąga do niego wielu ludzi szukających Boga. Na jego modlitwę Bóg odpowiada pełnym mocy działaniem w ciałach, duszach i umysłach ludzi. O. John jest nieustannie zanurzony w obecności Boga i napełniony Duchem Świętym, otrzymał potężne namaszczenie do służby w Kościele. W wielkiej pokorze posługuje wieloma charyzmatami, głosi rekolekcje ewangelizacyjne w wielu krajach świata, otwartym sercem odpowiada na każdą prośbę o modlitwę wstawienniczą, cały swój czas poświęca na rozszerzanie Królestwa Bożego.


Szczególny moment w biografii Księdza John?a stanowi dzień jego święceń kapłańskich. W dniu święceń wielu ludzi przychodziło z kwiatami i składali życzenia. Na końcu podeszła jego ciotka, ta, która go wychowywała, uklękła i powiedziała: "Teraz jesteś księdzem. Chcę ci powiedzieć, ze próbowałam cię zabić. Podałam ci truciznę. Nie udało się. I chcę cię prosić, abyś mi przebaczył".


Ksiądz John przypomniał sobie, ze kiedy wyjezdzał na wakacje, ona dała mu mały pojemnik; kiedy zrobił nad nim znak krzyza, pojemnik rozleciał się na małe kawałki. Ksiądz John mówi o tym: "Musiałem jej przebaczyć. To było łatwe, próbowała mnie zabić, nie zabiła, więc łatwiej było jej przebaczyć". Zaraz potem kobieta mówiła: "Proszę księdza, muszę coś jeszcze dodać. Kiedy byłeś mały, miałeś ze dwa lata, zabiłam twojego ojca. Otrułam go, bo w biznesie szło mu lepiej niz mojemu męzowi".


Ksiądz John mówi o tej chwili: "Pomyślałem wtedy, ze przebaczę jej, że zabiła mojego ojca. Powiedziałem jej: 'Zabiłaś mojego ojca? Przebaczam Ci'. Czekał na mnie tort, byli ludzie którzy nauczyli się śpiewać dla mnie. Bóg przyszedł i mocno dotknął mnie poprzez to wydarzenie.On naprawdę mnie zapytał: ŤCzy Ty chcesz przebaczyć tej kobiecie?ť I to było naprawdę wejście w sekret Bożego Królestwa". Ksiądz John dodaje: "Wiele osób cierpi na rózne choroby, ponieważ nie chcą przebaczyć. Przebaczajcie wszystkim, tak jak Jezus, który powiedział: "Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią"".

www.rekolekcje.bielsko.p
www.ojciecjohnbashobora.pl/?o.-john-bashobora,19

Będąc w Polsce o.John udzielił trzech wywiadów.
- nagranego w Pionkach 15.11.2011:
- nagranego w Słupsku 27.01.2012:
- nagranego w Licheniu 18.08.2014:
Można je odsłuchać poniżej wraz z kilkoma jego wystąpieniami w Polsce.

Dużo więcej informacji można znaleźć na stronie
http://www.ojciecjohnbashobora.pl/?o.-john-bashobora,19
Tam są też dostępne nagrania ze wszystkich jego wizyt w Polsce.


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 05:13 UT,
zachód słońca 15:25 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 296 dzień i 44 tydzień r.
do końca roku pozostało 69 dni
Imieniny obchodzą:
Marleny, Edwarda, Seweryna
Twoje IP: 54.196.72.162
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
28.05.2017
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II