Wiersze o Janie Pawle II



 Ma Duma dziś rośnie, że jestem Polakiem


 Ma Duma dziś rośnie, że jestem Polakiem

Że mogę się Orła pieczętować znakiem.

Że mogę swą flagę, godnie pocałować,

Robię to otwarcie, nie muszę się chować.

 

Tam na włoskiej ziemi, Polak z krwi i kości,

Dziś zaświadcza Światu o swojej świętości.,

Gdyż, Go wiara w Boga takim uczyniła,

A Jego przykładem wielu odmieniła.

 

Dawał wiarę Światu, że  godność człowieka,

Jest darem od Boga, na to się nie czeka.

Idąc z nią przez życie, słał miłość słowami,

Zachęcał, by dobro szło również za nami.

 

Kochał ludzkie życie, znał jego udręki,

Błogosławił wszystkim , wyciągnięciem ręki.

Otwierał ramiona i tulił do siebie,

Pomagał każdemu, nieść duchowe brzemię.

 

Widzieliśmy wszyscy, jak modlił się za nas

W każdym miejscu i  chwili , gdy miał na to czas.

Z kartek czytał prośby -  a wysyłał z Ducha,

Wiedział , że w dobroci, Bóg wszystkie wysłucha.

 

"Siostry moje i Bracia - nie wstydźcie się Krzyża"

To Jego są słowa. Chrystus w nim przebywa.

"Brońcie Go, proszę Was, zachowujcie w Duszy".

Stamtąd nikt Wam Krzyża , bez zgody nie ruszy.

 

Jakąż wagę dla nas ,dziś mają te słowa?,

Jakaż w Jego ustach byłaby też mowa?. 

Wierzę, że też Smoleńsk, by nam się nie zdarzył,

A Wałęsa słowa, bardziej swoje ważył.

 

Dzisiaj słucham prośby, z życiorysem życia,

By Go Papież wpisał do Świętego" bycia",

I znów serce z dumy, pęcznieje mi łzami,

Gdy Świat prosi o to, razem z Polakami.

 

TOTUS  TUUS - Cały Twój - CONSSUMMATUM  EST.

Stało się - Od dzisiaj, On już Święty jest.

Podniósł kamień. Z tej Ziemi. To dla Boga swego.

Bóg go w łaskę zamienia, śle w serca każdego..

 

Niech każdy swe serce dla Boga otworzy

 

wiersz nieznanego autora ze strony http://niepoprawni.pl/blog/3648/ma-duma-dzis-rosnie-ze-jestem-polakiem


Jan Paweł II

Tyle jest w Tobie
nasze polskie oczy
wiara matki uśmiech cierpienia
i taki zwykły nie za modny dzwonek
tak zagłuszany że budzi sumienia
Jan Twardowski

Un uomo venuto

Utwór powstał w 2000 roku na okoliczność jubileuszu Kościoła. Był nagrywany w Rzymie. Tekst napisała Małgorzata Kalicińska. Potem był wykonywany w 2003 roku podczas jubileuszu pontyfikatu Jana Pawła II. Jego najnowszą, włosko-polską wersję usłyszeliśmy 1 maja w Watykanie z okazji beatyfikacji papieża Polaka w wykonaniu włoskiego wokalisty Amadeo Minghi i polskiej mezzosopranistki Izabela Kopeć.

Tekst "Un uomo venuto" (wersja Amadeo Minghi z 2000 r.)

Nadszedł z daleka, gdzie zbóż złote łany
W oczach niósł urok ich niezapomniany
Choć serce Oświęcim wiatrem targał zimnym
Nadszedł z daleka, gdzie zbóż złote łany
W oczach niósł urok ich niezapomniany
Choć serce Oświęcim wiatrem targał zimny
On w miłość uwierzył i pisał jej hymny.
W tę miłość co serce wypełnia każdego.
Miłość bliźniego.

Nadszedł z daleka, w pokornym cierpieniu
dzierżąc ksiąg mądrość na swoim ramieniu

Padł strzał. Naraz łzami wezbrała (ma) powieka
świat ze mną zapłakał nad losem człowieka
a zapomniane jego serce dziś krwawi.
Prawda nas zbawi.

On niestrudzony, wędrowiec w biel odziany
przez kraje, przez lądy, przez oceany..
..podąża a w oczach jego żal i trwoga,
że świat w ciemną stronę wiedzie grzeszna droga,
gdzie wojny i serca w których nienawiść wzbiera.
A prawda umiera.

Idź, niech prowadzi Cię nasz Pan
Idź, słowa prawdy przynieś nam.
Idź, tam gdzie wojna, gdzie bieda i głód.
gdzie usypali godności już grób.
Idź, a me serce niech w pamięci ma
że Kainem jestem przecież i ja.

Wnet trąby anielskie ze wschodu zabrzmiały.
Świat zamarł lecz drgnęły jego wieczne powały.
I zakrzyknęli "niechaj z woli Boga
odtąd ku wolności nasza biegnie droga"

Rozpostrzyj ramiona, naucz syna swego
miłości do bliźniego.
Idź, niech prowadzi Cię nasz Pan.
Idź, słowa prawdy przynieś nam.
Idź, gdzie robactwo, gdzie lepry jest skaza,
a siostra Twoja ma imię zaraza.
Idź, a me serce niech w pamięci ma
że Kainem jestem przecież i ja.
http://voyageforum.pl/threads/2224-Wszystko-o-beatyfikacji-Jana-Pawła-II/page3

Proroctwa o papieżu z Polski

Gdy 16 października 1978 roku po Świętym Konklawe ogłoszono wybór kardynała Karola Wojtyły na Tron Piotrowy, wielu przypomniało sobie, że to wydarzenie było spełnieniem proroczych wizji, które dotąd braliśmy za poetyckie przenośnie. Zaiste, niezbadane są wyroki Boskie...

Pośród niesnasek- Juliusz Słowacki (1809-1849)

Pośród niesnasek - Pan Bóg uderza
.............. W ogromny dzwon.
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało jak Bóg pójdzie na miecze;
Świat mu to proch.

Twarz jego, słońcem rozpromieniona,
Lampą dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło - gdzie Bóg.
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud -
Jeśli rozkaże - to słońce stanie,
Bo moc - to cud.
On się już zbliża - rozdawca nowy
Globowych sił,
Cofnie się w żyłach pod jego słowy
.............. Krew naszych żył;
W sercach się zacznie światłości Bożej
.............. Strumienny ruch,
Co myśl pomyśli przezeń, to stworzy,
Bo moc - to duch.
A trzeba i mocy, byśmy ten Pański
Dźwignęli świat...
Więc oto idzie - Papież Słowiański,
Ludowy brat...
Oto już leje balsamy świata
.............. Do naszych łon,
Hufiec aniołów - kwiatem umiata
Dla niego tron.
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń.

Gołąb mu słowa - słowem wyleci,
Poniesie wieść,
Nowinę słodką, że Duch już świeci
I ma swą cześć;
Niebo się nad nim - piękne otworzy
Z obojga stron,
Bo on na tronie stanął i tworzy,
I świat - i tron.

On przez narody uczyni bratnie,
Wydawszy głos,
Że duchy pójdą w cele ostatnie
.............. Przez ofiar stos.
Moc mu pomoże sakramentalna
.............. Narodów stu,
Że praca duchów - będzie widzialna
Przed trumną tu.

Wszelką z ran wyrzuci zgniłość,
Robactwo - gad,
Zdrowie przyniesie - rozpali miłość
I zbawi świat.
Wnętrza kościołów on powymiata,
Oczyści sień,
Boga pokaże w twórczości świata,
Jasno jak w dzień.

Wielogłowski (? tekst ogłoszony ok. 1894)

W dwa lat dziesiątki nastaną te pory,
Gdy z nieba ogień wytryśnie.
Spełnią się wtedy pieśni Wernyhory.
Świat cały krwią się zachłyśnie.
Polska powstanie ze świata pożogi,
Dwa orły padną rozbite,
Lecz długo jeszcze los jej jest złowrogi,
Marzenie ciągle niezbyte.
Gdy lat trzydzieści we łzach i rozterce
Trwać będą cierpienia ludu,
Na koniec przyjdzie jedno wielkie serce
I samo dokona cudu.
Gdy czarny orzeł znak krzyża splugawi
Skrzydła rozłoży złowieszcze -
Dwa padną kraje, których nikt nie zbawi.
Siła przed prawem jest jeszcze.
Lecz czarny orzeł wejdzie na rozstaje,
Gdy oczy na wschód obróci,
Krzyżackie szerząc swoje obyczaje,
Z złamanym skrzydłem powróci.
(...)
Trzy świata rzeki dadzą trzy korony
Pomazańcowi z Krakowa,
Cztery na krańcach sojusznice strony
Przysięgi mu złożą słowa.

Ks. Bronisław Markiewicz (1842-1912)

"Pokój wam, Słudzy i Służebnice Pańscy!
Ponieważ Pan Najwyższy was więcej umiłował,
aniżeli inne narody, dopuścił na was ten ucisk,
abyście oczyściwszy się z grzechów waszych,
stali się, wzorem dla innych narodów i ludów,
które niebawem odbiorą karę sroższą od waszej
,,w zupełności grzechów swoich".
Oto już stoją zbrojne miliony wojsk
z bronią w ręku straszliwie morderczą...
Ujrzycie zgliszcza, gruzy naokół
i tysiące dzieci opuszczonych, wołających chleba.
W końcu wojna stanie się religijną:
walczyć będą dwa przeciwne obozy:
obóz ludzi wierzących w Boga
i obóz niewierzących w Niego. (...)
Wojnę powszechną poprzedzą wynalazki zdumiewające
i straszliwe zbrodnie popełniane na całym świecie.
Wy Polacy, przez ucisk niniejszy oczyszczeni
i miłością wspólną silni,
nie tylko będziecie się wzajem wspomagali,
nadto poniesiecie ratunek innym narodom
i ludom nawet wam niegdyś wrogim.
I tym sposobem wprowadzicie
dotąd niewidziane braterstwo ludów.
Bóg wyleje na was wielkie łaski i dary,
wzbudzi między wami ludzi świętych i mądrych,
i wielkich mistrzów,
którzy zajmą poczytne stanowiska na kuli ziemskiej;
języka waszego będą się uczyć w uczelniach na całym świecie.
Cześć Marii i Najświętszego Sakramentu
zakwitnie w całym narodzie polskim. (...)
NAJWYŻEJ ZAŚ PAN BÓG WAS WYNIESIE,
KIEDY DACIE ŚWIATU WIELKIEGO PAPIEŻA.
Ufajcie przeto w Panu, bo dobry, miłosierny
i nieskończenie sprawiedliwy jest. (...)
Bóg żąda od was nie walki,
jaką staczali najlepsi przodkowie wasi
na polach bitew w chwilach stanowczych,
ale bojowania cichego, pokornego
a znojnego na każdy dzień,
szczególniej przeciw nieprzyjaciołom dusz waszych,
żąda od was walki w duchu Chrystusowym
i w duchu Świętych Jego.
On chce od was, abyście każdy na swoim stanowisku
wiedli przede wszystkim na każdy dzień bój bezkrwawy.
Tylko pod tym warunkiem dostaniecie się do nieba,
a w dodatku zajmiecie już na tej ziemi
świetne stanowisko pomiędzy narodami. Pokój wam!

Konstanty Ildelfons Gałczyński (1905-1953)
Modlitwa za pomyślny wybór papieża

Domu Złotego, Arki i Niebieskiej
Bramy i Gwiazdy! - grzmią słowy litanii,
bo tak się ongiś praszczur w Watykanie
modlił Sarbiewski.

Na przyszłych wieków nadchodzącą sławę
zwróć, o Królowo tej polskiej Korony,
serca wyborców, spuść promień złocony
w święte conclave.

Daj kardynałom natchnienia i hartu,
ażeby nowy papież mocniej jeszcze
ścisnął setr świata, co świta w boleści
na zgubę czartu.

Maryjo, gwiazdo dla Piotrowej łodzi,
w Tobie jedynie i trud, i zapłata,
uczyń Watykan nową wiosną świata,
który nadchodzi!

O to, Królowo, schodząc w serca głębię,
błagam, słuchając, co mówi duch Boży:
nowe papiestwo jak dąb się rozłoży
przy polskim dębie.

Adam Mickiewicz (1798-1855)

... Panie, cała Polska młoda
Wydana w ręce Heroda.
Co widzę? - długie, białe, dróg krzyżowych biegi,
Drogi długie - nie dojrzeć - przez puszcze, przez śniegi
Wszystkie na północ! - tam, tam w kraj daleki,
Płyną jak rzeki...
Patrz! ha! - to dziecię uszło - rośnie - to obrońca!
Wskrzesiciel narodu...
I od stóp jego wionęła
Biała jak śnieg szata...
Któż ten mąż? - To namiestnik na ziemskim padole.
Znałem go, był dzieckiem - znałem,
Jak urósł duszą i ciałem!...
Jak baldakim rozpięta księga tajemnicza
Nad jego głową, osłania lice.
Podnóżkiem jego są trzy stolice.
Trzy końce świata drżą, gdy on woła;
I słyszę z nieba głosy jak gromy:
To namiestnik wolności na ziemi widomy!
On to na sławie zbuduje ogromy
Swego Kościoła!
Nad ludy i nad króle podniesiony;
Na trzech stoi koronach, a sam bez korony:
A życie jego - trud trudów,
A tytuł jego - lud ludów...

Wiersze Jana Pawła II (Karola Wojtyły)


Miłość mi wszystko wyjaśniła...

Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość,
gdziekolwiek by przebywała.
A że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,
ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.

Więc w tej ciszy ukryty ja - liść,
oswobodzony od wiatru,
już się nie troskam o żaden z upadających dni,
gdy wiem, że wszystkie upadną.

To Przyjaciel...

To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią
do tego poranka zimą.
Tyle lat już wierzyłeś, wiedziałeś na pewno,
a jednak nie możesz wyjść z podziwu.
Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,
nie podnosząc swej twarzy, bo po co -
- i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,
czy tu w głębi zamkniętych oczu -

Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
oprócz słów odszukanych z nicości -
ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
które będzie całą treścią wieczności.

Uwielbiam cię...

Uwielbiam cię, siano wonne, bo nie znajduję w tobie
dumy dojrzałych kłosów.
Uwielbiam cię, siano wonne, któreś tuliło w sobie
Dziecinę bosą.
Uwielbiam cię, drzewo surowe, bo nie znajduję skargi
w twoich opadłych liściach.
Uwielbiam cię, drzewo surowe, boś kryło Jego barki
w krwawych okiściach.

Uwielbiam cię, blade światło pszennego chleba,
w którym wieczność na chwilę zamieszka,
podpływając do naszego brzegu
tajemną ścieżką.

Z wolna słowom odbieram blask...

Z wolna słowom odbieram blask,
spędzam myśli jak gromadę cieni,
- z wolna wszystko napełniam nicością,
która czeka na dzień stworzenia.
To dlatego, by otworzyć przestrzeń
dla wyciągniętych Twych rąk,
to dlatego, by przybliżyć wieczność,
w którą byś tchnął.

Nie nasycony jednym dniem stworzenia,
coraz większej pożądam nicości,
aby serce nakłonić do tchnienia
Twojej Miłości.

Za tę chwilę...

Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej,
która w wieczność niezmierną opływa,
za dotknięcie dalekiego żaru,
w którym ogród głęboki omdlewa.
Zmieszały się chwila i wieczność,
kropla morze objęła -
opada cisza słoneczna
w głębinę tego zalewu.

Czyż życie jest falą podziwu, falą wyższą niż śmierć?
Dno ciszy, zatoka zalewu - samotna ludzka pierś.
Stamtąd żeglując w niebo
kiedy wychylisz się z lodu,
miesza się szczebiot
dziecięcy - i podziw.

Pieśń o słońcu niewyczerpanym

O Panie, przebacz mej myśli, że nie dość jeszcze miłuje,
Przebacz miłości mej, Panie, że tak strasznie przykuta do myśli -
Że chłodnym myślom, jak nurt, Ciebie odejmuje
I nie ogarnia płonącym ogniskiem

Ale przyjmij, Panie, ten podziw, który się w sercu zrywa,
Jak zrywa się potok w swym źródle -
- znak, że stamtąd przypłynie żar -
i nie odtrącaj, Panie, nawet tego chłodnego podziwu,
który nasycisz kiedyś kamieniem płonącym u warg -

i nie odtrącaj, Panie, mojego podziwu,
który jest niczym dla Ciebie, bo Cały jesteś w Sobie,
ale dla mnie teraz jest wszystkim,
strumieniem, co brzegi rozrywa,
nim oceanom niezmiernym tęsknotę swoją wypowie.

Mysterium Meum Mihi

Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat,
Spragniony ciepła słonecznego.
Więc przypłyń, o światło z głębin niepojętego dnia
I oprzyj się na mym brzegu.

Płoń nie za blisko nieba
I nie za daleko
Zapamiętaj, serce, to spojrzenie.
W którym wieczność cała ciebie czeka.

Schyl się, serce, schyl się, słońce przybrzeżne,
Zamglone w głębinach ócz,
Nad kwiatem niedosiężnym,
nad jedną z róż.

Aż dotąd doszedł Bóg i zatrzymał się krok od nicości,
Tak blisko naszych oczu.
Zdawało się sercom otwartym, zdawało się sercom prostym,
Że zniknął w cieniu kłosów.

A kiedy uczniowie łaknący łuskali ziarna pszenicy,
Jeszcze głębiej zanurzył się w łan.
- uczcie się, proszę, najmilsi, ode mnie tego ukrycia.
Ja, gdzie ukryłem się, trwam.

Powiedzcie, kłosy wyniosłe, czy wy nie wiecie,
Gdzie się zataił?
Gdzie Go szukać - kłosy, powiedzcie, Gdzie go szukać w tym urodzaju?

portal www.adonai.pl

Ktoś się długo pochylał nade mną

Ktoś się długo pochylał nade mną
Cień nie ciążył na krawędziach brwi.
Jakby światło pełne zieleni,
jakby zieleń, lecz bez odcieni,
zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
Które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą
i pełnią.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
taka milcząca wzajemność.

Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga. -
w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.

więcej wierszy Jana Pawła II na stronach
www.poema.art.pl/site/sub_6822_karol_wojtyla.html
www.apostol.pl/janpawelii/poezja


 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 05:06 UT,
zachód słońca 15:34 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 292 dzień i 43 tydzień r.
do końca roku pozostało 73 dni
Imieniny obchodzą:
Piotra, Michała, Ziemowita
Twoje IP: 54.158.212.93
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
28.05.2017
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II