Ks. prałat kan. Ludomir Wincenty Lissowski (13.X.1888 - 17.IV.1972)

w parafii (21.IX.1936 - IV.1945 z wojenną przerwą)


Ludomir Lissowski był jednym z sześciorga potomstwa Marcjana i Romualdy z Prusinowskich. Urodził się 13 października 1888 roku w Chełmicy Wielkiej w dekanacie lipnowskim w średnio zamożnej rodzinie szlacheckiej. W 1891 roku Marcjan Lissowski, z zawodu nauczyciel, wraz z rodziną zamieszkał na stałe w Żurominie. W tym biednym miasteczku otworzył sklep spożywczy. Był to krok pionierski, gdyż wszelki handel zmonopolizowali Żydzi. Mimo ich szykan sklep prosperował dobrze.


W Żurominie Ludomir rozpoczął naukę w rządowej szkole elementarnej wraz z dwa lata od siebie starszym Leonem Wetmańskim, przyszłym biskupem. Od 1902 roku uczył się w IV Gimnazjum Rosyjskim w Warszawie. Był świadkiem wydarzeń 1905 roku, bojkotu szkoły rządowej i strajku szkolnego. Strajk szkolny był wtedy obowiązkiem patriotycznym. Strajk szkolny przerwał jego naukę, powrócił do rodziców pobierając przez pewien czas prywatne korepetycje.


W 1905 roku Ludomir przybył do Płocka zdać egzamin z czterech klas gimnazjum. Zamieszkał u ciotecznej babki, dobrodziejki Towarzystwa Dobroczynności w Płocku, Florentyny Rudnickiej. Ona podsunęła mu myśl wstąpienia do seminarium. W 1905 wstąpił do Seminarium Duchownego w Płocku. Kształciło się tam wtedy 86 alumnów w tym 22 osoby dopiero zaczynały. Do kapłaństwa dotarło 11. Duży wpływ na postawę duchową Ludomira wywarł ówczesny biskup Apolinary Wnukowski (1904-1908 rok). W tym czasie zaznaczył się wśród księży zryw do pracy społecznej. Ludomir został przewodniczącym Koła Zagadnień Społecznych, które powstało wśród kleryków, a także dziekanem alumnów. Uczestniczył w organizacji 200 lecia istnienia seminarium.


Święcenia kapłańskie przyjął 10 czerwca 1911 roku w bazylice katedralnej płockiej z rąk biskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego. W dniu święceń ksiądz kanonik Adam Pęski powiedział: "Życzę wam, abyście w życiu tak godnie postępowali, bym mógł każdemu z was pierwszy się ukłonić." Ksiądz Lissowski został wytypowany na Wyższe Studia w Petersburgu. Jednak nie przyjął tego wyróżnienia. Wymówił się brakiem zdrowia i obawą , że klimat północny byłby mu niesprzyjający. Zrezygnował także z proponowanych studiów w Rzymie. Za najważniejszy cel uznał bowiem pracę duszpasterską wśród ludu.


28 lipca 1911 roku został mianowany wikariuszem jedynej w Płocku parafii św. Bartłomieja gdzie proboszczem był ks. Adolf Modzelewski, niegdyś wiceregens ks. Lissowskiego. Po półtorarocznej pracy w 1913 roku przeniesiony został na wikariat do Ostrołęki, gdzie proboszczem był ks. Pielaszewski. Tu zastała go I wojna światowa. Od sierpnia 1915 roku pracował w parafii sam gdyż pozostali księża z falą uciekinierów znaleźli się w cesarstwie rosyjskim. Oto jak sam wspominał ten okres: Ostrołęka została spalona, a spośród czterech księży, zostałem na miejscu sam jeden w mieście. Wybuchła epidemia tyfusu plamistego, całymi dniami jeździłem i chodziłem do chorych w rozległej parafii, przytem przed zimą chciałem koniecznie położyć nowy dach na farze (stary został spalony podczas działań wojennych) i wyremontować plebanię. Gwałtowałem o przysłanie proboszcza, którym został ks. kanonik Dublasiewicz. Z nowym proboszczem trudno się było zżyć i dlatego na własną prośbę zostałem przeniesiony na wikariusza do Rzekunia, gdzie duszpasterzował ks. Stanisław Żebrowski, człowiek i kapłan kryształowy. Był to Marzec 1916 roku.


W Rzekuniu pracował tylko kilka miesięcy, bowiem w grudniu 1916 roku otrzymał telegraficzną wiadomość o przeniesieniu do Ostrowi [Mazowieckiej]. Pojechałem do Ostrowi dowiedzieć się, co jest przyczyną nagłej mojej translokaty no i przekonałem się, że przyczyną był skandal wywołany przez nieszczęśliwego alkoholika ks. Strynkowskiego, którego władza przeniosła do Rzekunia a mnie do Ostrowi.


W ostrowi pracował z ks. proboszczem Adamem Koszutowskim człowiekiem i kapłanem wielkiej zacności. Uczył tam w dwóch szkołach i sześcioklasowym gimnazjum. W Ostrowi przeżywał radość z odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Tam w Ostrowi w 1919 roku zachorowałem na tyfus plamisty i omal nie umarłem Angażował się także politycznie, biorąc udział w akcji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego w okręgu łomżyńskim, a gdy w 1919 roku w Płocku powołano Sekretariat Diecezjalny do Spraw Społecznych, ks. Lissowski jednogłośnie został wybrany delegatem swego dekanatu.


Dnia 20 lipca 1919 roku powrócił do Płocka. Został prefektem Żeńskiego Gimnazjum im. Reginy Żółkiewskiej. Wyrwany z pracy społecznej i pedagogicznej w Ostrołęce i Ostrowii, nie był zadowolony z tej nominacji,było to nie po mojej myśli. Jednak ze wspomnień uczennic widać, że ks. prefekt cieszył się tam ogromnym uznaniem i autorytetem.


W 1921 roku ze względu na stan zdrowia poprosił o probostwo na wsi. 16 czerwca 1921 roku mianowany został proboszczem parafii Dąbrowa w dekanacie mławskim. Tu także oprócz pracy duszpasterskiej interesował się życiem politycznym. Zaprowadził kronikę, odtworzył na podstawie dokumentów przeszłość parafii. Przy pomocy parafian odrestaurował kościół parafialny i kościół filialny w Bońkowie. Przewodniczył Radzie Nadzorczej Stowarzyszenia Rolniczo-Handlowego w Dąbrowie. Zastał 10 tys. deficytu, a w rok później kooperatywa przyniosła pół miliona zysku. Zorganizował Ochotniczą Straż Pożarną. Jako przewodniczący dozoru szkolnego spowodował utworzenie w Dąbrowie drugiej szkoły. Brał aktywny udział w organizowanych wiecach w Dąbrowie, Wyszynach, Wieczfni. Był dobrym rzeczowym i zdolnym mówcą.


W sierpniu 1924 roku przyjmował na wizytacji kanonicznej biskupa A.Nowowiejskiego. W opisie powizytacyjnym zapisano: Kościół drewniany o dwóch wieżach na froncie, w 1921 roku położono nowy dach na kościele, w 1922 roku obecny proboszcz pokrył blachą wieże frontowe, wewnątrz kościoła położył nowy tynk, wkoło dał boazerię. Cmentarz przy kościele otrzymał nowe ogrodzenie cementowe z pustaków na podmurowaniu z kamienia, powiększył cmentarz grzebalny. W parafii we wsi Bońkowo jest także kościół murowany z 1810 roku z jednym ołtarzem, na którym ks. Lissowski zreperował dach, a sygnaturkę pokrył cynkową blachą.


W lutym 1925 roku ksiądz Ludomir Lissowski otrzymał duszpasterstwo w Wieczfhi. Była to parafia zróżnicowana pod względem społecznym. Najwięcej kłopotu było ze wsią Windyki, gdzie powstała wspólnota Kościoła Narodowego ze swoją kaplicą. Ks. proboszcz w różny sposób starał się temu zaradzić. W czerwcu 1926 roku wizytę kanoniczną odbywał biskup A. Nowowiejski, wybierzmował wówczas 1461 osób. W maju 1934 roku ks. Lissowski przyjmował na wizytacji biskupa L. Wetmańskiego, który 890 osobom udzielił bierzmowania. W opisie powizytacyjnym zapisano: Obecny proboszcz pokrył kościół blachą cynkową, bo pod dachówką dach stale zaciekał i osłabiły się wiązania i sklepienia, pomalował kościół wewnątrz uwidaczniając gzymsy i sztukaterie, do urządzonej kaplicy sprawił ołtarz św. Stanisława. Na cmentarzu kościelnym pobudował nieduży budynek kryty dachówką o trzech oknach, dla sprzedaży dewocjonaliów i kolportażu. Cmentarz grzebalny od strony szosy ogrodził parkanem z cementu, odrestaurował obszerną plebanię, dom dla organisty i służby kościelnej przerobił i wewnątrz naprawił. Wszędzie widać dbałość księdza proboszcza Lissowskiego o porządek w całym beneficjum kościelnym. Gdy się doda troskę duszpasterską o organizacyjne urządzenie parafii, to będziemy mieli pojęcie o doniosłej działalności proboszcza na oddalonej nawet placówce nadgranicznej. W październiku 1935 roku ojcowie jezuici z Warszawy przeprowadzili misje święte.


29 lipca 1935 roku został odznaczony godnością kanonika honorowego kapituły kolegiackiej Pułtuskiej a na Synodzie diecezjalnym w 1938 roku wprowadzony w poczet proboszczów konsultorów. 10 czerwca 1936 roku obchodził dwudziestopięciolecie kapłaństwa. Po jedenastu latach pracy z Wieczfni ks. Lissowski, na własną prośbę, 21 września 1936 roku został przeniesiony do woli Kiełpińskiej, na proboszcza parafii Zegrze. I tu podobnie jak na poprzednich placówkach, rozwinął czynną działalność społeczną, stale uczestniczył w życiu społecznym dekanatu i diecezji.


Był prezesem i mózgiem Stowarzyszenia kapłanów diecezji Płockiej "Unitas", które zainicjowało budowę domu dla księży emerytów. Organizacja ta finansowała wydanie "Katechizmu dla nowożeńców", miała pobudzać twórczość naukową, publicystyczną i kaznodziejską duchownych. Uczestniczył w pracy Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej. Przewodniczył zjazdom, głosił referaty. Był asystentem Dekanalnej Rady Akcji Katolickiej w Mławie. Na Kongres Eucharystyczny w Pułtusku w dniach 1-2 lipca 1936 roku przygotował referat. W dniu 28-29 września 1937 roku przewodniczył obradom kursu duszpasterskiego w Płocku. Na IV Kursie Diecezjalnym Akcji Katolickiej w Płocku w dniu 30 listopada 1938 roku wygłosił referat "Diecezja i parafia w uchwałach synodu plenarnego." Był "najlepszym znawcą spraw Akcji Katolickiej w diecezji Płockiej."- tak twierdził dyrektor diecezjalny Akcji Katolickiej ksiądz Czesław Kaczmarek, powołany na stolicę biskupią w Kielcach.


W parafii zegrzyńskiej ksiądz Lissowski szybko zdobył sobie uznanie za gorliwość duszpasterską i zaangażowanie społeczne. Czuł się tutaj lepiej niż na poprzedniej placówce, być może ze względu na bliskość kulturalnego środowiska stolicy. Przyczyniła się do tego w dużym stopniu atmosfera domu katolickiego książąt Radziwiłłów, z którymi nowy proboszcz pozostawał w bliskim i serdecznym kontakcie.


Widząc oznaki zbliżającej się wojny umacniał parafian na duchu przez Misje od 18 do 26 czerwca 1939 roku, prowadzone przez księży Jezuitów. Na zakończenie misji poświęcono w lesie nowy krzyż misyjny i w uroczystej procesji na barkach parafian: mężów, niewiast, panien i młodzieńców przyniesiono go przed kościół i tam ustawiono. Piękny dąb na ten krzyż ofiarował książę Radziwiłł, który z całą rodziną i służbą brał udział w misjach. W 1938 roku arcybiskup Nowowiejski odznaczył ks. Lissowskiego godnością honorowego kanonika kapituły pułtuskiej.


W Woli Kiełpińskiej zastała go wojna 1939 roku. W czasie okupacji ksiądz Lissowski zachował równowagę ducha, spokój i odwagę. W kazaniach podtrzymywał parafian na duchu, zręcznie wplatając w nie wątki patriotyczne. Przy podziale ziem polskich między Rzeszę i Generalną Gubernię okazało się, że granica przechodziła przez parafię, dzieląc ją na dwie części. Aby zapewnić posługę duszpasterską parafianom w Zegrzu Południowym, w Generalnej Guberni, uzyskał od Niemców specjalną przepustkę do wielokrotnego przekraczania granicy i w ten sposób mógł służyć całej parafii.


Szczególnie naraził się Niemcom jako prezes kasy oszczędnościowej. Przeczuwając jej likwidację, wypłacił należności akcjonariuszom, co Niemcy uważali za sabotaż wobec Rzeszy. Był też kapelanem organizacji podziemnej "Gotów". W porę ostrzeżony o grożącym aresztowaniu ukrył się w Warszawie, gdzie przebywał aż do powstania 1944 roku pod przybranym nazwiskiem Leona Latawicza. Uczył religii na tajnych kompletach w Gimnazjum i Liceum im. Wareckiej, a ponadto w dwóch "legalnych" szkołach zawodowych. Początkowo mieszkał na Żoliborzu, później na ulicy Smolnej. Mszę świętą odprawiał w kościele św. Aleksandra, gdzie proboszczem był późniejszy biskup Zygmunt Choromański.


Podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku podzielił los mieszkańców stolicy. Zagarnięty z ulicy Smolnej znalazł się w 6-osobowej grupie zakładników, którzy mieli przekonać ludność warszawską do zaniechania działań powstańczych. Ksiądz Lissowski odmówił. Znalazł się w obozie w Pruszkowie, dzięki czemu ominęła go wysyłka do Rzeszy. Po wyjściu z obozu przebywał u księdza Aleksandra Grabowskiego w Grodzisku Mazowieckim. Po dwóch miesiącach wyjechał do Kielc serdecznie przyjęty przez biskupa Czesława Kaczmarka, który skierował go do Rachwałowic.


Po wojnie 57-letni ksiądz Lissowski w kwietniu 1945 roku powrócił do diecezji płockiej. Parafię w Zegrzu zastał bardzo zniszczoną. Przebywał tu tylko 10 dni. Dowiedział się bowiem, że już 2 marca 1945 roku Administrator Apostolski Diecezji Płockiej, ks. S. Figielski, mianował ks. L. Lissowskiego proboszczem i dziekanem ? w Sierpcu. Całe swe ocalałe mienie zmieścił w jednym plecaku i walizce.


Pierwsze spotkanie z parafianami sierpeckimi było szczególne. Przybyli na plebanię delegaci i oświadczyli mu wprost, że niech nie liczy na proboszczowanie u nich, bo oni mają już księdza, (Romana Słupeckiego), który razem z nimi przeżył ciężkie lata wojenne, lepiej niech więc od razu poszuka sobie innej parafii. Na takie powitanie ksiądz Lissowski odpowiedział: "Jestem z całym uznaniem dla was, że tak cenicie księdza, który razem z wami przeżył wojnę. Dla mnie jest obojętne, gdzie mam pracować. Przyjechałem do was do Sierpca, bo tutaj mnie wyznaczyła władza kościelna. Ale mogę wam ułatwić spełnienie waszych pragnień. Napiszę do Płocka, żeby mnie gdzie indziej skierowano. Powiem wam jednak, że według mojego rozeznania sytuacji, ten wasz ksiądz i tak w Sierpcu nie będzie." Parafianie zaskoczeni takim spokojnym i obiektywnym potraktowaniem ich stanowiska, podumali między sobą i w końcu oświadczyli: "No, to niech już ksiądz pozostanie u nas". I pozostał.


Ważną sprawą w Sierpcu była renowacja świątyni parafialnej, którą Niemcy zamienili na magazyn zboża. W pierwszym rzędzie wyremontowano dach i zlikwidowano zacieki. W dalszej kolejności wykonano ogrodzenie z bramą wejściową ozdobioną dwiema płaskorzeźbami z brązu przedstawiającymi brata Alberta i ojca Maksymiliana. Wzniesiono obszerną zakrystię z salą katechetyczną i kruchtą. Parafianie ufundowali nowe dzwony, odświeżono malaturę wewnątrz świątyni, wymieniono umeblowanie, w oknach znalazły się artystyczne witraże.


W Sierpcu oprócz fary był jeszcze kościół przyklasztorny paniei benedyktynek, kościoł św. Ducha oraz kościół poewangelicki przejęty w użytkowanie przez katolików. Dzięki zabiegom ks. Lissowskiego, w maju 1947 roku powróciły do swego klasztoru benedyktynki. Później podjęto restaurację klasztoru i kościoła, remontowano nadto kościół św. Ducha.


Ks. Lissowski pamiętał przede wszystkim o sprawach duszpasterskich. Jako proboszcz był duszpasterzem gorliwym, bardzo czynnym, wszechstronnym, dalekosiężnym, harmonijnie łączącym wartości humanistyczne i społeczne z religijnymi. Tradycyjnym formom duszpasterzowania umiał nadać żywą, nowoczesną treść. Utarła się powszechna opinia o nim jako o intelektualiście wysokiej klasy. Stale dokształcał się. Uświadomienie religijne parafian było dla niego bodajże najważniejszym zadaniem. Posiadał rzadki dar godzenia starych rzeczy z nowymi. Na bieżąco śledził przemiany duchowe zachodzące w Kościele, Polsce i świecie. Miał opinię najlepszego w Sierpcu znawcy literatury, dramatu i marksizmu. Uczył parafian umiejętnej konfrontacji prawd wiary z duchem czasu. Dbał o świetność nabożeństw kościelnych i należytą oprawę liturgiczną. Dużą wagę przykładał do nauki religii w szkołach i w punktach katechetycznych, angażując do pracy siostry zakonne i osoby świeckie. Gorliwie pracował jako kapelan w szpitalu, na ambonie zachęcał do akcji oddawania krwii dla potrzebujących. Jako dziekan dekanatu Sierpeckiego szybko zyskał sobie autorytet wśród konfratrów, którzy darzyli go zaufaniem i dbali o bliską z nim więź.


Od 1947 roku był dziekanem dekanatu w Sierpcu. Miał tytuł kanonika kapituły katedralnej i honorowego kanonika kapituły Pułtuskiej. W Wyższym Seminarium Duchownym był w Komisji d/s Gospodarczych oraz Diecezjalnej Komisji Duszpasterskiej, został mianowany Scholastykiem Kapituły Katedralnej. Doceniając zasługi ks. Lissowskiego dla diecezji, Ojciec święty mianował go 28 czerwca 1957 roku prałatem domowym Jego Świątobliwości. W czerwcu 1961 roku obchodził uroczystość 50-lecia kapłaństwa. Z tej okazji otrzymał życzenia od ks. biskupa T. Zakrzewskiego i Ojca św. Jana XXIII. W czasie uroczystości jubileuszowych z udziałem obu biskupów z Płocka, ksiądz Lissowski powiedział: "Gdybym jeszcze raz miał okazję dokonać wyboru drogi życia, wybrałbym kapłaństwo, bo w nim człowiek najpełniej się wyżywa w służbie Bogu i człowiekowi."


W 1962 roku został Sędzią Prosynodalnym. 12 czerwca 1962 roku ks. prałat Lissowski zrzekł się urzędu proboszcza i dziekana w Sierpcu. Ówczesny rządca diecezji, biskup Jan Wosiński, skierował 4 sierpnia 1962 roku do jubilata następujące pismo: Składając głęboki hołd dojrzałości w postawie kapłańskiej Przewielebnego księdza Prałata ujawniony w konsekwentnym i wytrwałym podporządkowaniu siebie i swego osobistego losu dobru Kościoła, zgadzam się na jego rezygnację z zajmowanych stanowisk proboszcza i dziekana sierpeckiego... Swą przeszło 51-letnią kapłańską działalnością wrósł Przewielebny ks. Prałat głęboko w życie diecezji płockiej i to zarówno na odcinkach bezpośrednich obsługi duszpasterskiej, której ostatnim ogniwem jest parafia sierpecka, jak i dekanalnym i centralnym szczeblu w początkującym administrowaniu sprawami Bożymi i ludzkimi naszej diecezji. Kościół diecezjalny płocki żywi za to wszystko wobec Przewielebnego księdza Prałata głęboką wdzięczność, napełniony jest dumą z jego kapłańskich osiągnięć i ze smutkiem żegnając go odchodzącego z posterunku proboszcza i dziekana, żywi niezłomną nadzieję, że jeszcze długo będzie mógł korzystać z jego bogatego doświadczenia kapłańskiego w skali ogólnodiecezjalnej.


Umiłowanym odcinkiem pracy księdza Lissowskiego było posługa w szpitalu, którą zatrzymał sobie po przejściu na emeryturę.


W 1971 roku uroczyście obchodził 60-lecie swojego kapłaństwa. Zamieszkał w zakupionym przez siebie za oszczędności domu, który przeznaczył dla Sióstr Pasjonistek w zamian za dożywotnią opiekę.


Zasnął w Panu 17 kwietnia 1972 roku. Żył lat 84, w tym 61 lat w kapłaństwie. Pogrzeb jego był publiczną manifestacją, masowym hołdem dla osoby i działalności zmarłego złożonym przez parafian, duchowieństwo i siostry zakonne. Pogrzeb odbył się w Sierpcu w obecności nieprzeliczonych tłumów z całej parafii, 120 kapłanów z biskupem na czele i delegacji Sióstr Pasjonistek ze wszystkich domów Diecezji Płockiej. Ciało śp. ks. prałata L. Lissowskiego spoczęło na cmentarzu parafialnym w Sierpcu.


Swoje książki oddał Seminarium Duchownemu. Poza tym nie miał żadnego majątku. W testamencie napisał m.in.: "Obserwuję upadek sił swoich, nieomylny znak starości... prekursora śmierci. Nie lękam się jej ani nie trwożę. Były w życiu moim momenty słabości, ale... nigdy nie było złej woli. Nadzieja chrześcijańska jest paliwem cnoty miłości. Wierzyłem w Boga, który wszak "tak umiłował świat, aby wszelki, który wierzy weń, nie zginął ale miał żywot wieczny". Kochałem Chrystusa - Zbawiciela dusz ludzkich... kochałem N.M.P - Matkę Zbawiciela Świata i Wspomożycielkę Wiernych... Kochałem Kościół i służyłem Mu z górą pół wieku swej pracy kapłańskiej, która zrządzeniem Opatrzności Bożej przypadła na okres wielkich zmian i przewrotów na świecie... Kochałem Polskę - Ojczyznę moją. Doczekałem się jej zmartwychwstania i po dwóch wielkich wojnach - jej niepodległości."


Na podstawie

Anna i Marian Kurtyczowie "Zegrze-Wola Kiełpińska. Dzieje parafii i okolic"


ks. Saturnin Wierzbicki "Byli naszymi duszpasterzami"


ks. Michał Marian Grzybowski - Duchowieństwo diecezji płockiej, wiek XX, tom 1, cz. 2, str.215-219;





 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 05:12 UT,
zachód słońca 15:27 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 295 dzień i 43 tydzień r.
do końca roku pozostało 70 dni
Imieniny obchodzą:
Halki, Filipa, Przybysława
Twoje IP: 54.81.178.153
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
28.05.2017
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II