Józef Orłowski (18.III.1906 - 4.XI.1996)

w parafii (IX.1945 - 1949)


Józef Orłowski urodził się 18 marca 1906 roku we wsi Wielgolas, w parafii Obryte, jako syn Rocha i Małgorzaty z Deptułów. Rodzice mieli gospodarstwo Rolne. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Obrytem, zaś nauki w zakresie szkoły średniej pobierał w pułtuskim Gimnazjum im. ks. Piotra Skargi i tam w 1928 roku otrzymał świadectwo dojrzałości. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku, podejmując studia filozoficzno-teologiczne. Ukończył je, otrzymując dyplom z wynikiem dobrym, i 6 czerwca 1937 roku otrzymał święcenia kapłańskie w katedrze płockiej z rąk arcybiskupa Antoniego Nowowiejskiego.


Pracę duszpasterską rozpoczął od wikariatu w Radzanowie u ks. Józefa Jagodzińskiego, gdzie przebywał tylko rok. Latem 1938 roku został przeniesiony na stanowisko wikariusza do Ciechanowa, gdzie proboszczem i dziekanem był ks. prałat Wincenty Chabowski. Drugim wikariuszem w parafii był wówczas ks. Roman Słupecki a w kościele poklasztornym duszpasterzował ks. Aleksander Pęski, etatowy prefekt w miejscowym gimnazjum. Tam zastała ich wojna 1939 roku.


Nie najlepiej układała się współpraca młodego wikariusza ks. Józefa Orłowskiego z proboszczem i pozostałymi duchownymi. Błahe sprawy, niepotrzebnie wyolbrzymione, urastały do rangi problemów. Dochodziło do tego, że w kilku wypadkach interweniował ks. arcybiskup podczas internowania w Słupnie. Po aresztowaniu w kwietniu 1941 roku proboszcza i dziekana ciechanowskiego ks. prałata Chabowskiego, ks. Orłowski jako pierwszy wikariusz był administratorem parafii ciechanowskiej. Stan ten trwał przez cały czas okupacji aż do wyzwolenia. Okres ten nie wpłynął dobrze na formację młodego kapłana. Był przekonany, że może pozostać nawet na stanowisku proboszcza, gdyż zdobył sobie uznanie w Ciechanowie nieźle mówionymi kazaniami.


W przekonaniu tym jeszcze bardziej się utwierdził, gdy w lutym 1945 roku otrzymał od Administratora Apostolskiego, ks. prałata Stanisława Figielskiego, zawiadomienie, iż jako administrator parafii Ciechanów ma pełnić obowiązki dziekana tegoż dekanatu, dopóki nie zostanie mianowany proboszcz i dziekan w Ciechanowie. Warto tu przypomnieć, że podczas wojny zginęło przeszło stu kapłanów i mogło się zdarzyć, że młodzi kapłani wikariusze przejściowo pełnili obowiązki proboszczów wielkich parafii czy nawet spełniali obowiązki dziekanów. Gdy jednak sytuacja się normowała, sprawy te były załatwiane zgodnie z prawem i zwyczajami diecezjalnymi. Do okresu ciechanowskiego ks. Orłowski wielokrotnie wracał w swoich wspomnieniach, określając go jako najpiękniejsze lata swojego kapłaństwa.


We wrześniu 1945 roku otrzymał nominację na administratora parafii Zegrze z siedzibą w Woli Kiełpińskiej. Tereny te, ze względu na stojący tam front latem 1944 roku, uległy znacznemu zniszczeniu, dotyczyło to także kościoła parafialnego i zabudowań plebańskich. Po otrzymaniu pewnych subwencji, przystąpił ks. Orłowski do remontu kościoła tak, aby doprowadzić go do pełnej użyteczności. Po czterech latach, jesienią 1949 roku, przeniósł się na probostwo w Barcicach z siedzibą w Somiance. Jednocześnie obsługiwał do jesieni 1952 roku sąsiednią parafię w Popowie, kiedy to otrzymała ona własnego duszpasterza w osobie ks. proboszcza Zdzisława Mączyńskiego. W parafii barcickiej pracował do wiosny 1957 roku. W tym czasie wspólnie z księdzem Wacławem Gałęzą pełnił rolę diecezjalnego misjonarza.


W marcu tegoż roku poprosił o zmianę i otrzymał 15 marca 1957 roku probostwo w Porębie nad Bugiem. Już po kilku miesiącach chciał Porębę opuścić, nie znajdując wspólnego języka z parafianami - jak to określał w pismach do władzy diecezjalnej. Po otrzymaniu nominacji na wicedziekana dekanatu wyszkowskiego - po śmierci ks. Jana Flaczyńskiego - pozostał w Porębie, choć już w 1959 roku prosił o wakujące probostwo w Pułtusku. Gdy tego nie otrzymał, chciał dokonać zamiany na probostwa w Zatorach, Miszewie Murowanym czy Kamienicy. Po jakimś czasie wycofał się ze swoich zamiarów, choć w niektórych wypadkach było już zatwierdzenie władz cywilnych.


W sierpniu 1960 roku otrzymał probostwo w Ciachcinie koło Płocka. Pracował tu tylko dwa lata, prosząc o zmianę i przeniesienie na probostwo do Serocka, na co otrzymał nominację latem 1962 roku. Było tam sporo pracy przy zabytkowym kościele, którą powinien podjąć jako proboszcz. Niestety, tak się nie stało, choć w skierowanym do niego liście biskup B. Sikorski pisał, że: najważniejszą zaletą duszpasterstwa jest solidna, rzetelna praca bez wytchnienia. Tylko praca może dźwignąć kościół w Serocku z zaniedbań.


W listopadzie 1964 roku został proboszczem w Świętym Miejscu, w dekanacie przasnyskim. W ciągu dwóch lat pobytu przeprowadził remont i przebudowę organów oraz skanalizował plebanię. W kwietniu 1966 roku otrzymał nominację na probostwo w Kamienicy w dekanacie modlińskim, a potem zakroczymskim. W tym czasie zbudował w kościele ołtarz soborowy, poprawił dach na kościele, zakupił nowe ornaty, 28 krzeseł do kościoła, zakupił trzy dzwony w firmie Felczyńskich w Przemyślu, założył posadzkę ze sztucznego tworzywa, powiększył cmentarz grzebalny, w plebanii założył centralne ogrzewanie, naprawił budynki gospodarcze.


W grudniu 1971 roku zamienił się z ks. Józefem Szuleckim, przechodząc na probostwo w Miszewie Murowanym, w dekanacie bodzanowskim.


Ostatnią placówką duszpasterską była parafia Słupno koło Płocka, do której przeniósł się w 1974 roku. Zobowiązał się wybudować organistówkę, której fundamenty były już wykonane przez jego poprzednika. Nie udało mu się tego dokonać. Uczył w młodszych klasach religii, w starszych robili do klerycy płockiego Seminarium Duchownego, którzy dojeżdżali na katechizację. W sierpniu 1983 roku parafia otrzymała wikariusza adiutora w osobie ks. Tadeusza Pepłońskiego. Od września 1983 roku ks. Orłowski przeszedł w stan spoczynku, zrzekając się probostwa w Słupnie. Zamieszkał nadal na plebanii i pomagał w miarę swoich sił i możności nowemu duszpasterzowi, który okazał ks. seniorowi wiele szacunku i życzliwości.


Ks. Józef Orłowski był człowiekiem o dość zróżnicowanej psychice. Na zewnątrz robił wrażenie opanowanego i spokojnego, w rzeczywistości był nerwowy, co powodowało, że nie potrafił nawiązać dobrego kontaktu z parafianami, radą, najbliższymi pracownikami, jakimi byli organiści i kościelni. W działaniu był samotny, nie liczył się z projektami i radami parafian, co mogło stwarzać konflikty i niezadowolenie. Nie potrafił przez dłuższy czas systematycznie pracować na jednaj placówce. W rozmowach z konfratrami mówił o swoich planach, zamiarach i chęciach, ale zwykle pozostawało to w sferze planów i zamiarów, nie doczekawszy się realizacji. Niestałość jego przejawiała się między innymi w częstych zmianach swoich decyzji związanych z objęciem jakiegoś beneficjum.


W życiu prywatnym był kapłanem gościnnym, chętnym do świadczenia posług duszpasterskich, choć, ulegając nastrojom, przechodził od serdeczności do sarkazmu. Ostatnie lata spędził na plebanii w Słupnie jako senior prezbiter. Byt to tytuł, którym się chętnie posługiwał i którego często używał. Zmarł 4 listopada 1996 roku w Szpitalu Wojewódzkim w Płocku. Uroczystościom pogrzebowym w kościele parafialnym w Słupnie przewodniczył ks. biskup Roman Marcinkowski. Śp. ks. Józef Orłowski pochowany został 6 listopada na miejscowym cmentarzu.


Nekrolog; MPP 81 (1996) nr 12 str. 625 i MPP 83 (1998) nr 2 str. 104-107


ks. Michał Marian Grzybowski - Duchowieństwo diecezji płockiej, wiek XX, tom 1; cz. 1; str. 392-395,


Anna i Marian Kurtyczowie - "Zegrze-Wola Kiełpińska. Dzieje parafii i okolic" str. 196





 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 06:35 UT,
zachód słońca 14:24 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 347 dzień i 51 tydzień r.
do końca roku pozostało 18 dni
Imieniny obchodzą:
Łucja, Otylia, Eugeniusz
Twoje IP: 54.221.76.68
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
28.05.2017
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II