Czesław Rogalski (19.IV.1903 - 9.IX.1941 w działdowie)

w parafii (5.I.1929 - VI.1932)


Czesław Rogalski urodził się 19 kwietnia 1903 roku we wsi Wólka w parafii Pałuki. Nauki początkowe pobierał częściowo w Długołęce, a podczas pierwszej wojny światowej w domu rodzinnym, przygotowując się do szkoły średniej. W 1919 roku został przyjęty do liceum diecezjalnego w Płocku, które ukończył w 1923 roku, otrzymując świadectwo dojrzałości. Wtedy zgłosił się do miejscowego Wyższego Seminarium Duchownego. Był zdolnym i pilnym alumnem, chętnie udzielał się przy organizowaniu różnych imprez. W 1924 roku na uroczystość św. Stanisława Kostki napisał i przygotował obrazek sceniczny pt. "Nawrócony" który wystawili alumni podczas dorocznej akademii. Święcenia kapłańskie przyjął 10 czerwca 1928 roku w katedrze płockiej z rąk biskupa Leona Wetmańskiego.


Swoją pracę w duszpasterstwie rozpoczął od wikariatu w Radzanowie nad Wkrą, gdzie był rok, a potem przeszedł 5 stycznia 1929 roku na wikariat do Zegrza. Po sześciu miesiącach pracy w Zegrzu został przeniesiony do Krzynowłogi Wielkiej. Pracował tam przez trzy lata. Od l sierpnia 1932 roku przez dwa lata był wikariuszem w Goworowie.


Już w Krzynowłodze, a jeszcze częściej w Goworowie, pisał popularne, chętnie czytane artykuły w Haśle Katolickim, drukowane pod tytułem "Gawędy starego Grzegorza". Te pełne dowcipu, ale i zdrowych zasad moralnych opowiadania i gawędy chętnie czytane przez świeckich i duchownych sprawiły, że wielu nazywało go wprost "ojcem Grzegorzem". Dnia 17 września 1934 roku otrzymał probostwo w Słupi. Parafia ta przed przybyciem ks. Czesława Rogalskiego była przez jedenaście miesięcy administrowana przez ks. Józefa Salwowskiego z Łęga. Nie mając u siebie swojego stałego księdza odczuwała jego brak dla pełnego, głębokiego rozwoju życia religijnego. Nic też dziwnego, iż widząc przybywającego młodego proboszcza witali go całym sercem i z całym zadowoleniem. Przed nimi stał młody, zdrowy, pełen sił i energii kapłan, którego pogodne oczy wyrażały zadowolenie i wytrwałość w pracy. Szybko zapoznał się z parafianami, zdobył zaufanie i rozpoczął systematyczną pracę. Mając dar łatwego obcowania z ludźmi, zjednywał sobie ich zaufanie jako pracowity i dobry organizator. Parafianie szybko polubili młodego, zdrowego, pełnego sił i energii proboszcza. Z zapałem głosił słowo Boże, chętnie przeprowadzając rekolekcje ogólne i zamknięte dla Akcji Katolickiej. Często urządzał akademie religijne i wieczornice. Wciągał młodzież do pracy organizacyjnej, stwarzał jej okazje do godziwej rozrywki, urządzał przedstawienia. Najbardziej popularne były parafialne dożynki w Słupi, które sam organizował i układał ich program. W czerwcu 1936 roku udane misje parafialne przeprowadziła ojcowie pasjoniści z Przasnysza.


Nie zapomniał przy tym gorliwy proboszcz i o sprawach materialnych. W 1935 roku przeprowadził remont wnętrza kościoła, odmalował go, odnowił ołtarze, meble i wszystkie sprzęty, sprawił stacje drogi krzyżowej, ogrodził plac przed kościołem i posesję plebańską od strony szosy, dokończył ogrodzenie cmentarza grzebalnego, wyremontował budynki plebańskie. Przystąpił też do budowy nowej plebanii, którą wnet ukończył. Z zapisu fundacyjnego Marcelego Zakrzewskiego beneficjum plebańskie powiększyło się o sześć morgów ziemi. Istniejąca w parafii kasa miała duże obroty i swoim zasięgiem wychodziła poza granice parafii. W roku 1938 na potrzeby kościoła, szkołę i stypendia uczniowskie przeznaczono z tejże kasy kwotę 8 tys. złotych. Kasę tę zaprowadził dawny proboszcz tej parafii ks. J. Antoniak. Jak zapisał w kronice: "Podczas kolędy ze starszymi rozmawiałem na tematy religijne, społeczne i gospodarcze. Przeważnie narzekali na nadmierne podatki, na kryzys, na nieopłacalność gospodarki. Służba i wyrobnicy narzekali na niskie płace, na niesprawiedliwość pracodawców". Z zapałem prowadził Akcję Katolicką i stowarzyszenia. W 1936 roku ks. Rogalski został Przewodniczącym Zarządu Spółdzielni Spożywców "Przyszłość" i członkiem Rady Nadzorczej Kasy Stefczyka, był także członkiem Kółka Rolniczego. Któregoś roku, gdy proboszczowi skradziono dwie krowy, parafianie zrobili zbiórkę, kupili dwie krowy i przyprowadzili do obory plebańskiej, a nadto złożyli ofiarę na msze św. w intencji złodziei, aby Bóg naprowadził ich na lepszą drogę. W sierpniu 1938 roku przyjmował na wizytacji pasterskiej biskupa Leona Wetmańskiego. Niezmordowanie podnosił poziom moralny i kulturalny parafian poprzez akademie, wieczornice, zabawy, dożynki, jakie z jego udziałem organizowano wielokrotnie.


Parafianie cenili i kochali swego proboszcza. Nie brakło go bowiem nawet w życiu społecznym wsi. I tu był doradcą, opiekunem, a nawet inicjatorem wielu akcji. Dziś jeszcze, gdy słupiacy wspominają czasy przedwojenne i ówczesnych działaczy na terenie parafii, wymieniaj: obok tych osób swego proboszcza ks. Rogalskiego.


W Słupi zastała go wojna 1939 roku. Pierwsze aresztowanie przeżył ks. Rogalski w listopadzie 1939 roku, kiedy został zatrzymany jako zakładnik. Po kilku dniach zwolniono go. Drugie aresztowanie nastąpiło 7 marca 1941 roku w czasie ogólnego aresztowania księży w powiecie płockim. Wcześniej, jak opowiadał ks. Rogalski, miało miejsce dziwne zdarzenie. Oto rankiem przyszła do niego dziewczynka i złożyła ofiarę, aby w tym dniu odprawił mszę św. Kiedy zapytał, w jakiej intencji ma być odprawiana msza św., usłyszał, że właśnie w intencji ks. proboszcza. Zdziwił się, bowiem zdarzyło mu się to po raz pierwszy. Była to, jak się później okazało, ostatnia msza św., którą mógł odprawić.


Bezpośrednio po mszy św. ks. Rogalski pojechał do chorego we wsi Makomazy w parafii jeżewskiej. W tym czasie zjawili się żandarmi i zaczęły się aresztowania. Goniec wysłany do proboszcza ostrzegał go, namawiając usilnie, aby nie wracał, lecz uciekł, bo będzie aresztowany. Proboszcz nie dopuszczał jednak myśli o tym, aby opuścić parafian.


Po powrocie do Słupi na plebanię został zabrany przez żandarmów i zaprowadzony do baraku, gdzie gromadzono wszystkich aresztowanych. Jeszcze wtedy była możliwość ucieczki, bowiem postarano się o cywilne ubranie i proszono księdza, aby uciekał. Na to parafianie usłyszeli słowa: "A dokąd ja pójdę? Nie wtedy sutanna, kiedy dobrze". Odwieziony został wraz z innymi parafianami wozami do Łęga, a stamtąd samochodami do obozu w Działdowie. Od tego czasu nie było o księdzu żadnych wiadomości. Powiadomienie, jakie przyszło do gminy, informowało, że ks. Rogalski zmarł w Działdowie 9 września 1941 roku. Miał wówczas 38 lat. Parafianie słupscy często powtarzali z żalem: "Szkoda, szkoda. Tak bardzo był nam potrzebny. Mógł się ratować. Lecz on poszedł za głosem sumienia. Wola Boska. Nie wtedy sutanna, kiedy dobrze".


ks. Michał Marian Grzybowski - Duchowieństwo diecezji płockiej, wiek XX, tom1, cz. 1. str. 445-447





 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 05:12 UT,
zachód słońca 15:27 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 295 dzień i 43 tydzień r.
do końca roku pozostało 70 dni
Imieniny obchodzą:
Halki, Filipa, Przybysława
Twoje IP: 54.81.178.153
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
28.05.2017
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II