Ks. kanonik Roman Słupecki (18.X.1913 - 4.XII.1977)

w parafii (21.VI.1966 - 4.XII.1977)


Roman Słupecki urodził się 18 października 1913 roku w Józefowie, w parafii Joniec, jako syn Jana i Zuzanny ze Stefańskich. Był przedostatnim dzieckiem w wielodzietnej rodzinie średniozamożnych rolników. Miał czterech braci i dwie siostry. Rodzina Słupeckich była tradycyjnie przywiązana do Kościoła Katolickiego. Była bliska wszystkim poczynaniom parafialnym, czynna we wszystkich stowarzyszeniach i bractwach, zaprzyjaźniona z każdym proboszczem w Jońcu.


Pierwszym, który pracował tu od 1909 roku i ochrzcił Romana, był ks. Zygmunt Serejko, kapłan bardzo gorliwy, choć impulsywny, trochę zaangażowany politycznie (przeciw ruchowi tzw. "Wyzwolenia"), ale jednocześnie bardzo uczynny i komunikatywny w stosunku do parafian. Bardzo cenił rodzinę Słupeckich, a gdy odszedł z parafii w 1929 roku do Krasnosielca, chętnie ich widział u siebie. Sam ks. Roman - już jako uczeń gimnazjalny - gościł kilka razy na plebanii w Krasnosielcu. Następca księdza Serejki w Jońcu, ks. Henryk Olszewski był świadkiem lat gimnazjalnych ks. Romana, który po ukończeniu 7 klas szkoły powszechnej w Jońcu zdał w maju 1927 roku egzamin do Gimnazjum imienia Świętego Stanisława Kostki w Płocku. Świadectwo dojrzałości otrzymał w czerwcu 1932 roku, zaraz też zgłosił się do Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku, które chlubnie ukończył, otrzymując dyplom z wynikiem "cum laude"Jako kleryk czynny był w różnych kołach naukowych, pracował w redakcji seminaryjnego pisma "Sursum Corda". Interesował się szczególnie teologią dogmatyczną oraz patrystyką. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1938 roku z rąk biskupa Leona Wetmańskiego, sufragana płockiego w Płocku.


Pracę kapłańską rozpoczął w Ciechanowie od 20 lipca 1938 roku u księdza prałata W. Chabowskiego. Mimo, że placówka wymagała pracy i wysiłku, podjął dalsze studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, które w czerwcu 1939 roku uwieńczył tytułem magistra teologii na podstawie przedstawionej pracy pt: "Nauka świętego Jana Chryzostoma o kapłaństwie".


Na własną prośbę został przeniesiony 5 sierpnia 1939 roku do Płocka, gdzie pracował w parafii świętego Bartłomieja. Tu zastała go wojna. Dnia 12 października tego roku przeniesiony został na wikariat do Sierpca. Prawie po miesiącu pobytu 8 listopada 1939 roku został aresztowany i uwięziony w Sierpcu. Była to ogólna akcja aresztowań przed Świętem Niepodległości. Zwolniony 16 listopada ponownie był aresztowany 18 marca 1940 roku i osadzony w więzieniu sierpeckim. Zwolniony 20 marca tegoż roku nadal pracował, najpierw z księdzem prałatem M, Okólskim i księdzem profesorem J. Górskim, a po ich aresztowaniu, kiedy został sam, otrzymał 12 kwietnia 1940 roku nominację na administratora parafią Sierpc i uprawnienia dziekańskie. Zyskał sobie powszechną sympatię i serdeczną życzliwość parafian sierpeckich w mieście i na wsi. Ostrzegany przed ewentualnością nowego aresztowania szczęśliwie uniknął dalszych represji. Zamieszkał w małej plebani, przy poklasztomym kościele, (inne zamknięto, a właściwą plebanię zajęto). Mimo trudnych warunków okupacyjnych, zajął się remontem i wystrojem wnętrza kościoła.


Pod koniec okupacji, Niemcy uciekając z Sierpca, by zatrzeć ślady wymordowania więźniów w przyległym do kościoła więzieniu, podpalili budynek. Ksiądz Słupecki z narażeniem własnego życia podczas strzelaniny, przy pomocy kilku życzliwych i odważnych ludzi, tłumił pożar, rozbijając ganek łączący stary poklasztorny budynek więzienny z kościołem, udaremniając w ten sposób przerzucenie się ognia na dach świątyni. Kościół został uratowany.


W Sierpcu był bardzo lubiany. Kiedy parafianie dowiedzieli się o możliwości jego odejścia, wysłali do rządcy diecezji prośbę o pozostawienie go. W piśmie skierowanym od ogółu parafian napisali: "Niniejszym zwracamy się z gorliwą prośbą do J.E. Księdza Biskupa Płockiego o pozostawienie nam na probostwie w Sierpcu księdza Słupeckiego. ...Ksiądz Słupecki w najcięższych chwilach okupacji niemieckiej nie opuścił nas, krzepiąc na duchu i spełniając swe odpowiedzialne posłannictwo duszpasterskie z całym poświęceniem i ku zupełnemu zadowoleniu nas, parafian sierpeckich. Gdy wszyscy poszli, on jeden pozostał, uważając, że jego obowiązkiem jest bez względu na to, jaki może go spotkać los ze strony niemieckich władz, tak wrogo usposobionych do wszystkiego co polskie i co dla nas chrześcijan jest drogie. Wytrwał z nami do końca, dlatego też słusznym jest, aby i nadal był naszym przewodnikiem i nauczycielem. Kochamy go i szanujemy za jego cenne zalety ducha i serca."


Pomimo tej interwencji parafian i pięknego świadectwa, jakie mu wystawili o jego postawie i pracy kapłańskiej, otrzymał 7 kwietnia 1945 roku samodzielną placówkę jako administrator parafii w Dobrzyniu nad Drwęcą. W piśmie nominacyjnym Administrator Apostolski, ks. prałat F. Figielski, napisał: Dotychczasowa gorliwa praca duszpasterska JKs. Administratora w parafii Sierpc i dekanacie, skłania nas do powierzenia mu administracji parafii Dobrzyń nad Drwęcą, która ze względu na miasto, liczną dziatwę i młodzież szkolną wymaga ofiarnej pracy duszpasterskiej, niniejszym więc mianujemy JKs. Administratorem parafii Dobrzyń w dekanacie rypińskim. W Dobrzyniu pracował tylko sam, a pracy rzeczywiście było bardzo dużo, zwłaszcza w szkolnictwie, dlatego prosił władzę diecezjalną o przeniesienie. 27 września 1945 roku otrzymał nominację na proboszcza w Sadłowie.


Wszędzie gdzie pracował, rozwijał swe humanistyczne wartości i otaczany był życzliwością i sympatią. W stosunku do wszystkich sąsiadów kapłanów, zawsze był uczynny, delikatny, wrażliwy, wnosił pogodny nastrój i rozbrajał pesymistyczne prognozy, bawił swym wspaniałym, bezpośrednim humorem i żywą inteligencją. Po sześcioletnim pobycie w Sadłowie, gdzie walnie przyczynił się do odrodzenia życia religijnego po wojennych zniszczeniach, przeniósł się w kwietniu 1952 roku do parafii Przemienienia Pańskiego w Mławie Wólce. Odrestaurował tu ubogą kaplicę - barak, wybudowaną tymczasowo po zburzeniu przez Niemców niedokończonego przed wojną kościoła. Wśród zajęć duszpasterskich miał czas na naukę i studia. Jesienią 1955 roku prosił biskupa Tadeusza Zakrzewskiego o zezwolenie na kontynuowanie studiów na ATK w Warszawie, gdzie chciał przygotowywać pracę doktorską. Nie podjął jednak systematycznych dojazdów i zajęć.


Dnia 11 sierpnia 1962 roku przeniósł się na probostwo w Radzanowie nad Wkrą. Tam też sprawował funkcję wice-dziekana dekanatu Strzegomskiego i wizytatora dekanalnego nauki religii. W piśmie nominacyjnym na urząd wicedziekana, ówczesny Administrator Apostolski, biskup Wosiński, napisał: Wyrażając tym uznanie dla JKs. Proboszcza, dla jego postawy kapłańskiej i gorliwej pracy duszpasterskiej, mam przekonanie, że i nowy urząd będzie sposobnością do jeszcze bardziej owocnej pracy dla dobra diecezji i Kościoła. W Radzanowie pracował krótko, bo tylko cztery niepełne lata, ale utrudził się niemało, zwłaszcza nad remontem dachów pięknej radzanowskiej świątyni. Odszedł z Radzanowa na prośbę Władz Diecezjalnych, którym ta parafia w układzie personalnym okazała się potrzebna.


21 czerwca 1966 roku został proboszczem w parafii Zegrze w Woli Kiełpińskiej - pomimo obietnic jego ostatniej parafii. W czasie swojej pracy duszpasterskiej zainstalował w kościele centralne ogrzewanie, uporządkował cmentarz, skanalizował plebanię, wyremontował budynki gospodarcze. W uznaniu zasług biskup Bogdan Sikorski 25 listopada 1966 roku nadał mu tytuł Kanonika Honorowego Kapituły Pułtuskiej.


W piśmie nominacyjnym Pasterz Diecezji napisał: "Ksiądz magister odznaczył się w swoim życiu kapłańskim gorliwością, odwagą i męstwem, pracując ofiarnie z narażeniem życia ku wielkiemu zbudowaniu wiernych przez całą okupację hitlerowską, jako rządca parafii Sierpc i dziekan tegoż rejonu. Wierni uznali zasługi swego duszpasterza, ukochali go i chcieli po zakończeniu wojny zatrzymać go u siebie. W parafiach Dobrzyń nad Drwęcą, Sadłowo, Mława-Przemienienie Pańskie, Radzanów, dał się ksiądz Proboszcz poznać jako inteligentny duszpasterz, przystępny, odznaczający się umiejętnością współżycia z ludźmi, kochany przez wiernych. Na podkreślenie zasługuje też jego ochotne posłuszeństwo, szacunek i miłość do swego Biskupa. Mając to na uwadze, po wysłuchaniu opinii Kapituły Kolegiackiej Pułtuskiej, czcigodnego księdza Proboszcza mianuję kanonikiem honorowym tejże kapituły. Ufam, że ta godność zdopinguje inteligentnego i ruchliwego, kochanego przez kapłanów i wiernych księdza kanonika do jeszcze ofiarniejszej i intensywniejszej pracy dla Chrystusa Pana i dusz nieśmiertelnych w kościele płockim."


W czerwcu 1970 roku został wicedziekanem dekanatu Modlińskiego z siedzibą w Zakroczymiu. W marcu 1977 roku przeżył zawał serca, i przez dłuższy czas był na kuracji. Gdy poczuł się lepiej, powrócił do Zegrza planując dalsze prace. Zmarł na posterunku pracy kapłańskiej,w niedzielę 4 grudnia 1977 roku wieczorem na zawał serca, w pustej, samotnej plebanii, po niedzielnych nabożeństwach, które bez skróceń w całości odprawił. Jak pisał w kronice, chciał być pochowany w swojej rodzinnej parafii w Jońcu. O parafii Zegrze napisał: "Tutaj czuję się cały czas dziwnie obco, samotny, żałuję że przyszedłem. Pracowałem bardzo dużo, ale zdaje się, że nie zyskałem powszechnego uznania. Może każdy koniec kapłańskiej pracy musi nosić znamiona krzyża. Mam jednak dużo osób bardzo życzliwych i współczujących mi w mojej chorobie".


Uroczystości pogrzebowe przygotował życzliwy mu ksiądz Jan Pikulski, miejscowy wikariusz, na którego bardzo liczył w planowanej emeryturze. Wyprowadzenie ciała do kościoła parafialnego w Woli Kiełpińskiej odbyło się we wtorek 6 grudnia po południu. Podczas tej uroczystości przemawiał przyjaciel i ziomek zmarłego, ksiądz proboszcz Ksawery Ziemiecki. Nazajutrz o godz. 1000 z udziałem Biskupa Ordynariusza Bogdana Sikorskiego i Biskupa Pomocniczego Jana Wosińskiego oraz 150 księży i licznych wiernych, odprawione zostało uroczyste nabożeństwo żałobne, po którym zgodnie z wolą zmarłego, ciało zostało przewiezione do rodzinnej parafii Joniec, gdzie po Mszy świętej w miejscowym kościele, przy udziale 50 kapłanów, zostało złożone w grobie rodzinnym, tuż obok rodziców i siostry, która przez wiele lat prowadziła gospodarstwo domowe na wszystkich jego plebaniach. W Woli Kiełpińskiej i w Jońcu przemawiali podczas uroczystości żałobnych dwaj zaprzyjaźnieni ze zmarłym ojcowie pasjoniści. Całość uroczystości w Jońcu przygotował starannie proboszcz jonecki ksiądz kanonik Ludomir Kokosiński.


Na podstawie


Anna i Marian Kurtyczowie "Zegrze-Wola Kiełpińska. Dzieje parafii i okolic" str. 198-201,


ks. Saturnina Wierzbickiego "Byli naszymi duszpasterzami"


MPP 72 (1987) nr. 11-12, str. 464-468


ks. Michał Marian Grzybowski - Duchowieństwo diecezji płockiej, wiek XX, tom 1; cz. 1, str. 485-488




 
Wyszukiwarka

Czas ucieka






wieczność czeka

wschód słońca 06:35 UT,
zachód słońca 14:24 UT
okr. zimowy +1h; okr. letni +2h
Dziś jest: 347 dzień i 51 tydzień r.
do końca roku pozostało 18 dni
Imieniny obchodzą:
Łucja, Otylia, Eugeniusz
Twoje IP: 54.221.76.68
jesteś gościem wyświetlono razy obecnie jest gości
© by Marian Kurtycz
Ostatnia aktualizacja strony
28.05.2017
Witryna powstała 1 maja 2011 r. w dniu beatyfikacji Papieża Jana Pawła II